środa, 17 października 2018

MP klasyk&sztafety - podsumowanie bukmacherki

Czas mija szybko, to już końcówka podsumowań (przedostatnia runda typowania), kto okaże się najlepszy? Najlepiej odpowiedzieć znanym kiedyś w moim życiu sformułowaniem "zobaczymy"!

klasyk

Na klasyku ponownie zwyciężali faworyci. Wśród osiemnastek najlepsi byli Rzeńca i Biederman. W męskiej elicie triumfował niesamowity Wojtek, z grubo ponad dziesięciominutową przewagą wśród kobiet wygrała Ola. "Las zweryfikował" również mocniejszą formę Karola niż Łukasza. Tylko Kasi Bugaj w TOP6 żal...


sztafety   

W sztafetach dość niespodziewanie zwyciężył Śląsk (równe biegi Mikołaja i Alka oraz "zupełnie z innej ligi" Wojtka). Kurs na Orientusia spowodowany był tym, że "łykam jak pelikan", jakkolwiek zestawienie Wołowczyk&Parfianowicz dawało większe szanse niż Bernaciak&Kowalski. Chapeau bas Panowie! W K18 (Wawel) i w K16 (Orientuś) bez niespodzianek, długo pachniało niespodzianką w rywalizacji "kto pierwszy na widokowym", ostatecznie Mikołaj wyprzedził jednak dużo starszego kolegę. To była ciekawa rywalizacja i (powtórzę raz jeszcze) świetnie zorganizowane zawody!


wyniki typowania
       
M.Krawczyński 100*1,5*1,7*1,7*1,3*1,7*1,1=1053,84pkt (zarobek 953,84pkt)
F.Pryjma -100pkt
M.Krzysztyński -100pkt

Jak widać, w całej zabawie najbardziej stratny jest bukmacher. Orientacja jest zbyt przewidywalna, a kursy "na pewniaczki" zbyt wysokie. Gratulacje dla Mikołaja za udaną taśmę!

1. T.Tkaczuk 1077,38$/pkt
2. M.Krawczyński 853,84$/pkt
2. M.Krzysztyński 649,66$/pkt
3. F.Pryjma 164,48$/pkt
4. M.Garbacik 100$/pkt
5. P.Rzeńca 50$/pkt
6. B.Mazan -100$/pkt
 . K.Kuca -100$/pkt
 . M.Listek -100$/pkt
 . M.Hewelt  -100$/pkt
11. J.Bednarski -200$/pkt
  . K.Galicz -200$/pkt
13. R.Podziński -300$/pkt
14. bukmacher -1795,36$/pkt

wtorek, 16 października 2018

KMP II runda - podsumowanie typowania

Czas na drugą rundę Klubowych Mistrzostw Polski, czyli czas i weekend który będę wspominał z dużym sentymentem. Wróćmy jednak do głównego tematu tej serii wpisów, czyli samych zakładów bukmacherskich. (Do sentymentów przejdziemy później.)

sprint nocny 

Wyniki na sprincie nocnym były dość przewidywalne. Nie zawiodło trio Parfianowicz&Stankiewicz&Głowacz, Piotrek Rzeńca i Marcin Biederman potwierdzili prymat w swoich kategoriach, tylko ilość NKLi w M21 wymknęła się poza oczekiwania bukmachera. 

Na dziesiątym miejscu w M21 (czyli na niemal samym szczycie II ligi) mimo dość przeciętnego biegu zmagania ukończył Michał Garbacik - cenne punkty do rankingu ligowego, którego upragniona przez czytelników (hehe) publikacja nastąpi wkrótce.


middle   

Bieg średniodystansowy rozegrany został w bardzo wymagającym terenie pociętym jarami, z bujną, zróżnicowaną roślinnością. Nie zawiódł Staś Kurzyp, Marcin Richert czy Robert Niewiedziała. Świetnie w M18 wypadł Kuba Kijak, a pierwsze podium w elicie (w takim terenie!) uzyskała Kasia Ślusarczyk. W pojedynku Lubkiewicz vs Garbacik, lepszy okazał się ten pierwszy. No cóż, to tylko bukiet zwykłych róż...


sztafeta klubowa   

W sztafecie klubowej zgodnie z oczekiwaniami zwyciężył Orientuś. Stosowana przez Orientuś i Śląsk taktyka "Spadającego Liścia" okazała się skuteczniejsza niż zastosowana przez Wawel taktyka "All in". Przestawienie drugiego i siódmego zawodnika być może dałoby nam realną szansę walki o zwycięstwo, ale teraz gdybać każdy jeden może. Mój bieg nocny był niemal idealny..., do połowy :D


zakład ogólny

I nadszedł czas na zakład ogólny, który co prawda nie był niczyim przedmiotem typowania, jednak nie da się ukryć, że jego rozstrzygnięcie dostarczyło ogromną dawkę radości i satysfakcji. Po tym jak zakończyłem walkę o awans do bram raju [tak to już jest, że naprawdę czasem warto wywiesić białą flagę], to właśnie takie zawody jak MP w sztafetach, sztafeta klubowa, czy klasyfikacja KMP należą do głównych celów sportowych.  

"Wyczekane smakuje najlepiej, nie Kasia?" I ten tytuł taki właśnie jest, jest wyczekany, wypracowany, wymarzony... 



wyniki typowania

F.Pryjma 100*1,6*1,4*1,4*1,2*1,5=564,48pkt (zarobek 464,48pkt)             
P.Rzeńca 100*1,5=150 (zarobek 50pkt)
J.Bednarski -100pkt

I tak się stało, że Stasiu Kurzyp pozbawił bukmachera kolejnych środków! Następne straty!

1. T.Tkaczuk 1077,38$/pkt
2. M.Krzysztyński 749,66$/pkt
3. F.Pryjma 264,48$/pkt
4. M.Garbacik 100$/pkt
5. P.Rzeńca 50$/pkt
6. B.Mazan -100$/pkt
 . K.Kuca -100$/pkt
 . M.Listek -100$/pkt
 . M.Hewelt  -100$/pkt
 . M.Krawczyński -100$/pkt
11. J.Bednarski -200$/pkt
  . K.Galicz -200$/pkt
13. R.Podziński -300$/pkt
14. bukmacher -1041,52$/pkt

sobota, 13 października 2018

Sprinterskie Typowanie - podsumowanie

Trochę czasu minęło od ostatniego podsumowania (jak i od samego Sprinterskiego Typowania), czas nadrobić zaległości - mimo że cholernie nie lubię tego sformułowania!

Wyniki sztafet (poza rezultatami UNTSu i Orientusia w S21) nie przyniosły wielu niespodzianek. Rywalizacja dwóch młodych zawodniczek z S21 przyniosła dwusekundowe zwycięstwo młodszej z nich i od razu pozbawiła możliwości zarobku Rafała Podzińskiego.


Bieg indywidualny był prawdziwym świętem polskiej orientacji - nie zabrakło wymagających tras, świetnego widowiska i... dwóch pięknych gównoburz na grupie Orientacja Sportowa! Dzięki organizatorom mieliśmy wszystko co w BnO lubimy najbardziej xD (A tak już zupełnie na serio, to gratuluję świetnie zorganizowanych zawodów.) Sportowo faworyci elity (M21, K21) nie zawiedli, na pierwsze miejsce w K18 wskoczyła Maja Garbacik, a bratobójczy pojedynek w M18 minimalnie wygrał Bartłomiej Ogdowski. W kategorii zaskoczeń należy rozpatrywać zwycięstwo w pojedynku pani Teresy Bugaj oraz przede wszystkim zgodność z przepisami trasy w M21.


I zakład specjalny, na który co prawda nikt nie postawił, ale po którego wypełnieniu mogę uczciwie powiedzieć - Dreams come true!


Wyniki Sprinterskiego Typowania

T.Tkaczuk 50*1,7*1,7*1,7=245,65 (zarobek 145,65pkt)
R.Podziński -100pkt
J.Bednarski -100pkt

Tym razem bukmacher minimalnie "zarobił" - 54,35pkt, na prowadzeniu umocnił się Tomek Tkaczuk!

1. T.Tkaczuk 1077,38$/pkt
2. M.Krzysztyński 749,66$/pkt
3. M.Garbacik 100$/pkt
4. B.Mazan -100$/pkt
 . K.Kuca -100$/pkt
 . M.Listek -100$/pkt
 . M.Hewelt  -100$/pkt
 . M.Krawczyński -100$/pkt
 . J.Bednarski -100$/pkt
10. K.Galicz -200$/pkt
 . F.Pryjma -200$/pkt
12. R.Podziński -300$/pkt
13. bukmacher -627,04$/pkt

czwartek, 11 października 2018

#BiegamdlaWiktorii

Czas na przedstawienie kolejnej inicjatywy, w której mam przyjemność uczestniczyć/którą mam przyjemność tworzyć. Dla wiernych fanów blogaska (oraz dla tych, którzy lubią tworzyć z niego screeny, opatrując je komentarzami "Jak to bardzo Garbacik nie ma życia" :D - stare dobre czasy się przypomniały), będzie to przedstawienie odskoczni od Kraków City Race i Grand Prix Krakowa w Biegach Górskich, czyli to czym wspomniany już wcześniej Garbacik się zajmuje.

Ktoś kiedyś powiedział "nieważne co robisz, ważne z kim" - cytatów na tym blogasku znajdziecie sporo, więc nie będę się silił na autora. Podczas dość intensywnego okresu wakacyjnego, gdzie planowałem Co? Gdzie? i Kiedy? chcę robić, narodził się pomysł dołączenia do akcji Piotra (tak tego od I Can Be Your Hero Baby)! W tym wypadku można powiedzieć, że zarówno osoba "z którą będę to robić", jak i cel są godne uwagi! Zatem, do dzieła!

Piotrek wymyślił sposób, jak połączyć przyjemne z pożytecznym. W zeszłym roku zaczął intensywnie biegać i przebiegł swój pierwszy półmaraton, w tym roku postanowił przebiec całą Koronę i zorganizować zbiórkę pieniędzy dla chorej dziewczynki. Jak sam napisał "Kwestią filozoficzną jest rozważenie dlaczego jedni rodzą się zdrowi, a inni z problemami, natomiast pewne jest, że wszyscy zostaliśmy wyposażenie w empatię, po to aby pomagać innym, którzy nie mieli tyle szczęścia co my." - jak ja lubię takich filozofów. Piotr zorganizował zrzutkę, akcję, pozyskał sponsora.

Nadszedł czas na finał jego akcji, czyli na 5. PZU Półmaraton Królewski. Postanowiłem pomóc Piotrowi w organizacji finałowej akcji. W ten sposób stworzyliśmy team złożony z 9 zawodników, który pobiegnie dla Wiktorii! Koszulki gotowe, fanpage hula, kibice na trasie umówieni. Czas zrobić to, razem!


Do Was czytelników tego blogaska (tym, którzy go lubią, czytają i cenią czas który poświęcam na realizowanie się w pisaniu) tym razem raz ja mam dwie prośby:

- o polubienie fanpage'a #BiegamdlaWiktorii - pomoże nam to zwiększyć zasięgi i dotrzeć z akcją do większej liczby osób.

- oraz o wpłatę nawet drobnej kwoty na rzecz leczenia Wiktorii 


Dziękuję Wam!

I tym razem kawałek, który był już przytoczony na tym blogasku, tym razem w lepszym wykonaniu! Wiktorio, chcemy być Twoimi bohaterami!


środa, 10 października 2018

środa, 26 września 2018

Chociaż wie, że chciałem przeżyć z nim swój pierwszy raz!

Zanim przejdziemy to meritum cyceronowej notki, przytoczę krótki dialog ze starszym z moich szwagrów przed nocną zmianą na KMP:

-To już mój ostatni bieg w pierwszej sztafecie, oficjalnie "kończę karierę"*.
-To kto nam będzie opisywał relację bezpośrednio z lasu?

Takie wstawki od czytelników pobudzają do działania, więc (i dwója bęc) muszę napisać kolejną notkę. Z tym "muszę" to oczywiście stukrotny żart - chcę ;) Gdybym tylko mógł to całe życie bawiłbym się językiem! Pisanie, opowiadanie sucharków do mikrofonu, tworzenie nowych rzeczy, poznawanie ludzi, zdobywanie świata - można by długo wymieniać, wróćmy do MP!

Tym razem notkę ze sztafet zaczniemy od kawałka muzycznego, Klasyk przez duże G. 


Znów jesteśmy w lesie, czas na relację z pierwszej zmiany! Jak wiemy, pierwsza zmiana to coś co tygryski lubią najbardziej. Tym razem średnio przygotowany, z ostatniego rzędu, ruszyłem tak jak trzeba - czyli bardzo mocno. Plan był prosty - pewnie nawigować i trzymać pierwszy tramwaj, ile tylko będzie się dało. Jak się okazało po pierwszym rozbiciu pierwszy tramwaj to raczej stary Konstal z dwoma wagonami, a nie Bombardier czy Lajkonik. Biegłem sam, na plecach (już wcześniej wspomnianego) szwagra. Swoją drogą, powrócił tu pewny poetycki archetyp. Garbacik w pogoni za Radziem, na plecach bądź co bądź trochę lżejszego kolegi - ten motyw w historii powtarzał się nieraz. Wracając już do samego biegu, to przez chwilę miło mi się zrobiło jak pomyślałem co leci TERAZ na telebimie i że na pewno wywołało to spory entuzjazm w gronie przyjaciół.


Podczas przebiegu na moją szóstkę (na mapie piątka) wiedziałem już, że ten stan szczęśliwości nie potrwa długo. Rywal biegł za szybko (a raczej ja zacząłem po prostu słabnąć, bo nie zapominajmy, że jestem cienkim plackiem :D). Na siódemkę największy błąd na trasie, brak kontroli kierunku i sugerowanie się innymi zawodnikami. Wszystko było jednak under control, więc do rubryki po prawej stronie opisów kiedyś dopisałbym 25''. Teraz oczywiście tego już się nie robi ;)


Kolejny moment warty uchwycenia to spotkanie z pierwszym większym tramwajem i motywacyjne "Garbaty trzymaj" od Gajka ;) Dzięki!


Dalsza część trasy raczej bezproblemowo, tramwaj mocno rozbił się na jedenastce (mojej dwunastce). Panowie przejechali mnie na chyba jednak krótszym rozbiciu. Mały błąd pojawił się na PK15 (przyjmujemy nomenklaturę mapową), jak Mikołaj stwierdził po biegu "ta ścianka była jakaś dziwna" - też miałem takie wrażenie. Podczas "podbiegu" na punkt telewizyjny miałem okazję spacerować koło Janka Bednarskiego. Jakże fajnie byłoby mieć tyle sił i lat co on!


Na koniec jeszcze błąd polegający na zmianie wariantu i wyborze tego gorszego. Około 20'' błędu pana Cycerona. Wynik finalny jednak więcej niż zadowalający, 6. miejsce - tuż za Śląskiem i UNTSem, a przed Orientusiem. Dalej pozostało trzymać kciuki za kolegów i czekać na ten pierwszy raz!


Niestety jak to się mówi: "nie tym razem", "może za rok", "już za cztery lata", "sralis mazgalis" itp. Ogromne gratulacje dla Panów z Paulinum. Widać, że tworzą świetny zespół i zasłużyli na swój pierwszy raz**. Wsparcie w zespole i wzajemne zaangażowanie jest bardzo ważne. Chciałbym podziękować za nie również moim kolegom i pozostaje powiedzieć "Może za rok". To co wyczekane smakuje najlepiej, zatem czekajmy dalej :D

Chapeau bas również dla Śląska. Golden team powrócił!

To był pełen emocji weekend i świetnie zorganizowane zawody. Dziękuję towarzyszom za wspólnie spędzony czas, a organizatorom gratuluję perfekcji w wielu aspektach (i osobiście podziwiam za taki rozmach przy zawodach tej skali). 

I kawałek na koniec notki (kiedyś on już pewnie tu był, bo na wiosnę 2016 mialem na niego straszną fazę). Ten Jeden Raz zapewne kiedyś nadejdzie, a największy fun jest z "gonienia za marchewką". Do zobaczenia na kolejnych Mistrzostwach, już w 2019 roku!


*"Kariery kończyć" oczywiście jeszcze nie zamierzam.
**Tak mi się wydaje, że nikt z tej trójki jeszcze na podium elity nie stał. (Jeśli się mylę, proszę o sprostowanie.)

niedziela, 2 września 2018

KMP (II runda) - zabawa bukmacherska

Reguły znane, każdy gracz otrzymuje 100 $/punktów na start i może je przydzielać wedle uznania. Komentujemy pod postem na grupie Orientacja Sportowa. Do dzieła!

nocny sprint 


middle  


sztafeta klubowa  

\
zakład ogólny


Udanych typów, do zobaczenia na KMP!

wtorek, 28 sierpnia 2018

kącik muzyczny - Still Loving You, Scorpions

Drugi odcinek kącika muzycznego będzie opowiadać o kawałkach zespołu, do którego mam szczególny sentyment. Moja przygoda ze Scorpionsami rozpoczęła się od 2013 roku i układania z panem Damianem playlisty na osiemnastkę pana Cycerona. Swoją drogą - "to była playlista, kurła kiedyś to było!" I tak też wyszło, że kawałkiem wybranym na "po pasowaniu" było legendarne Wind of Change grupy Scorpions. I tak też również wyszło, że klasowy lektor znany jako Maćko z Bogdańca, według legend śpiewał ten kawałek solowo stojąc na środku parkietu w czapce i w szaliku. Kawałek ten stał się modny w 2i, a wyjątkowo przypadł do gustu również już 18-letniemu Michasiowi. 

Siłą rzeczy, tak jak w przypadku Jacka Kaczmarskiego, pierwotne zauroczenie najbardziej popularnym utworem, musiało przeistoczyć się w bardziej dojrzałą miłość. Miłość, która trwa do dziś. Z wyjątkową nostalgią wspominam również dzień, kiedy wraz z klasowym prekursorem ("Prekursor to coś, co było przed kursorem" - ML [hehe, bardzo śmieszne]) muzyki Scorpions i moim osobistym muzycznym przewodnikiem, udaliśmy się na koncert do Kraków Areny. To był wyjątkowy dzień, dzień który z wielu przyczyn autor bloga zapamięta na zawsze! 

I czas na moje prywatne TOP10!

Zestawienie otwierają Samotne Noce z płyty Face the Heat (1993). Yes I do, Yes I do! Mocny kawałek na początek! Miejsce dziesiąte, Lonely Nights!


Na dziewiątej pozycji pierwsza z romantycznych ballad. When You Came Into My Life (1996). Just for ever! 


Miejsce ósme to czas na bardziej rockową pozycję. Rhythm of Love (1998)! Is the heartbeat of my soul!



Lokata numer siedem i You and I z pięknym przejściem "I lose control because of you babe!". Ponownie rok 1996 i płyta Pure Instant. Coś co tygryski lubią najbardziej!


Małe podium otwiera (szósta pozycja), tym razem jeden z typowo rockowych kawałków grupy Scorpions. W Krakowie grany już na bis. Przyznacie chyba, że Panowie (przez duże P) w tym wieku dają czadu! Rock You Like a Hurricane (1984)!


Miejsce piąte - Big City Nights (1984), mocne brzmienie, rytmiczny refren i "there's no girl, who's burning the ice away from my heart"! Wykonanie z pamiętnego, marcowego koncertu! Big City Nights!


Miejsce czwarte, kolejna ballada i to jaka! Always Somewhere (1979) - czyli czasy mojej wczesnej młodości, hehe ;)


Czas na chyba najbardziej znaną balladę Scorpionsów z albumu Crazy World (1990). Upadek muru berlińskiego, przemiany ustrojowe w Europie, wiatr zmian, wolność i głos Klausa! Take me to the magic of the moment on a glory night. Where the children of tomorrow dream away in the wind of change! To my jesteśmy dziećmi jutra, to od nas zależy co będzie dalej! Miejsce trzecie, Wind of Change!


W czapkach i w szalikach (oraz w przykrótkawej marynarce) Wind of Change dla Macieja!


Na podium nie mogło zabraknąć kolejnej ballady, tym razem może trochę mniej popularnej, ale jakże pięknej! Jedyna tajemnicza, potrafiąca zwieźć niczym Calipso Odysa, Lorelei! My ship has passed you by, Lorelei (2010)! Miejsce drugie!


I na koniec, na bis - tak jak było to na marcowym koncercie. Miejsce pierwsze! Jedyne, niepowtarzalne Still Loving You (1984)! Dawajcie czadu jak najdłuższej, a w moim sercu pozostaniecie na zawsze. Still Loving You, Scorpions!


piątek, 24 sierpnia 2018

Simply the best!

Czas na mały throw back, czyli opowieść o wydarzeniach z pierwszego weekendu czerwca. Opowieść, której pominięcie należałoby rozpatrywać w kategorii sporego grzechu!

Mniej więcej w okolicach lutego dostałem telefon od trenera Włodzimierza z zapytaniem, czy chciałbym zająć się z spikerką na Pucharze Najmłodszych. Bez momentu zastanowienia propozycję przyjąłem i data została od razu wpisana do mojego kalendarza (bez którego w 2018 roku prawie nigdzie się nie ruszam). Była to jedna z tych dat, na których przyjście czekałem z największą niecierpliwością! Miało się dziać i działo się!

Rywalizacja rozpoczęła się od sprintu w Sokolnikach. Pierwszych zwycięzców poznać mieliśmy w kategoriach K11, K13 i M11. Jako pierwsza z faworytek w K11 na mecie pojawiła się Antosia Słońska. I nie zawiodła!


Obrończyni tytułu okazała się jednak o 12 sekund lepsza i tym samym "wafelki" mogły cieszyć się z dubletu w K11. Na trzecim stopniu podium uplasowała się druga z Toś - Mianowska.


Jak dublet dziewczyn z K11 był spodziewany, tak zwycięstwo Mai Lamparskiej w K13 było niespodziewane, chyba również dla niej samej! Piękna walka do ostatnich metrów (jak widać na zdjęciu) dała jej 5-sekundową przewagę nad Julią Gielec i 16-sekundową nad Igą Muller. Brawa dla wszystkich dziewczyn. Jesteście the best, simply the best!


Z uwagi na specyfikę biegu sprinterskiego wszystko się działo bardzo szybko, w wielu kategoriach rywalizacja była również bardzo wyrównana! W K10 kolejny dublet powędrował do Wawelu, w K12 bratobójczy pojedynek stoczyły dziewczyny z Azymutu Gdynia (górą tym razem Patrycja Ukleja), w M10 triumfował mój wakacyjny rywal w FIFĘ - Tomek Rzeńca, M11 to zwycięstwo jednego z reprezentantów gospodarzy (Kacper Narożny), w M12 zwyciężył Bartłomiej Maciejewski, a w M13 faworyt - Jan Antonowicz. Najwięcej emocji wzbudziała jednak rywalizacji w kategorii K14 i M14. Organizator tak ułożył listy startowe, byśmy na koniec mogli skupić się na najstarszych kategoriach. Długo w K14 prowadziła Matylda Leśniak,


jednak szans rywalkom nie dała, najlepsza, zdecydowanie najlepsza na tegorocznym Pucharze Najmłodszych - Hanna Perfikowska. Wiwat Hanna, simply the best!


Wśród panów różnice były jeszcze większe. Miłosz Czyński o ponad minutę wyprzedził Wiktora Mullera i o ponad trzy duet Wojciech Skowron&Stanisław Wołek.

W klasyku emocji było również co niemiara. Zwycięzcy poszczególnych kategorii: K10 Jaśmina Olejnik, K11 - Antosia Słońska (mała niespodzianka), K12 (dublet Patrycji z Gdyni), K14 niezawodna Hanna Perfikowska, M10 Krzysztof Ukleja, M11 - Antoni Chodlewski, M12 - Władysław Cepurdej, M13 - Amaduesz (Gracjan hehe*) Cupryś [niesamowicie wyrównana rywalizacja, pięciu panów w 14 sekundach] i M14 Wiktor Muller.

Jest i on - bohater!


Czas na cichego bohatera mistrzostw (w sumie aż trzy medale) - Przemek Tarnowski. Wiwat Przemek!


I celowo pominięte dziewczyny z K13. Maja Lamparska wbiega na metę i jest pierwsza. Dwie minuty po niej startowała Iga Muller i... zdążyła. Niesamowity finisz, niesamowita walka. Ta rywalizacja przejdzie do historii, chapeaus ba dziewczyny!



Tak finiszują najtwardsi, najlepsi. Simply the best!


Czas na sztafety! Sztafety to momenty nerwowego oczekiwania,


ale też ogromnych emocji i dużej radości. Tak ze srebra cieszą się wafelki!


Złote medale ze sztafet pojechały do Zdzieszowic (K10), Krakowa (K12). Kwidzyna (K14), Łodzi (M10), województwa dolnośląskiego (M12) i Szczecina (M14).

Pisząc o minionych zawodach nie możemy zapomnieć o podziękowaniach dla organizatorów. Małe, acz prężnie działające środowisko zorganizowało dużą i naprawdę dopracowaną imprezę. Dzięki Wam, dzieci mogły czuć (i czuły) się najlepsze. Panie Adamie, Damianie, wszyscy inni, których z imienia nie pamiętam, jesteście the best, simply the best. Dziękujemy!


A ja cieszę się również z tego, że tegoroczny Puchar Najmłodszych mogłem przeżyć razem z Wami, wszystkimi Najlepszymi. Mogłem (tak jak jeden z kadrowiczów na Mundialu) zająć się "robieniem atmosfery". Organizatorzy biegali koło mnie z wodą i ze wszystkim, tak że aż po ludzku było mi trochę głupio. Dziękuję jednak i mam nadzieję, że atmosfera była taka jak należy!



 I jeszcze jedna gwiazda, ależ ona ma inteligentne oczy!



Opowiadając o Pucharze Najmłodszych, nie możemy zapomnieć o klasyfikacji drużynowej. Na uwagę zasługują bardzo dobre wyniki Szczecina i Kwidzyna - widać, że są to dwa prężnie rozwijające się środowiska i już wkrótce bić się będą o pierwszą ósemkę w KMP (gratulacja dla Was). Pozwólcie jednak, że z uwagi na to, iż moje serce bije dla kogo innego, skupię się tym razem na zwycięzcy. Po raz PIERWSZY i to z jaką przewagą zwycięzcą klasyfikacji drużynowej Pucharu Najmłodszych został Wojskowy Klub Sportowy "Wawel"! Wiwat trenerka Ania, wiwat trener Marek, wiwat trenerka Teresa, wiwat trenerzy (Paweł, Włodek, Tomek - przygotowanie techniczne i motoryczne) i wszyscy inni, którzy dołożyli swoją cegiełkę do tego sukcesu sportowego. Szczególne podziękowania i gratulacje z mojej strony przede wszystkim jednak nie za ilość punktów i złotych medali, ale za atmosferę, za naukę zdrowej sportowej rywalizacji, za to że jesteście super sportową rodziną. The best, simply the best!

I selfiaki prezesa Michasia z najlepszymi ;)



I brawa jeszcze raz dla całego zespołu, nie tylko dla medalistów. To zespół wygrał!



I na koniec piosenka dla Was, byliście najlepsi, the best!




*Amadeusz, jeszcze raz przepraszam za to, że się myliłem.
**Zdjęcia pobrane ze strony organizatora.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

#roadtoWOC2028

Opowieść o Mistrzostwach Świata na Łotwie warto zacząć od dość prowokującego tytułu. Mimo, że zapowiedzi organizacji WOCa w Krakowie brzmieć mogą jak mrzonki (i tak brzmieć na razie powinny), warto chyba marzyć, czyż nie? Nie jest do w żadnym wypadku żadna deklaracja, ani nawet jeszcze sprecyzowany plan. Bardziej realnie brzmi plan pt. #roadtoJWOC2023, ale to też melodia przyszłości. Nie wszystkie plany się udaje realizować i to dużo większym tuzom niż skromny bloger. (Acz skromny bloger też swoje plany i marzenia ma ;)) Na razie pozostaje mi tylko powiedzieć (ulubione swego czasu) "zobaczymy" i skupić się na tym co tu i teraz.

A tu i teraz (no dobrze, już ponad tydzień temu) mamy Mistrzostwa Świata Seniorów organizowane na Łotwie. Jakie były cele wyjazdu? Na pewno nowe inspiracje, kolejne niskobudżetowe wakacje czy chęć spróbowania czegoś nowego. Przeanalizujmy może część aspektów tego wyjazdu.

Zwiedzanie 

W trakcie jednego z wolnych dni, po południu udało się wybrać na małą przejażdżkę do Rygi. I mimo, że podróż pewnym tirem była nerwowa,



wyjazd należy zaliczyć do udanych. Po raz kolejny zastosowałem następującą metodę zwiedzania: 

1) Nic nie planuj. 
2) Znajdź coś w rodzaju Starego Miasta. 
3) Idź dokładnie tam gdzie masz ochotę.
4) Siądź w tej kawiarni, która Ci się podoba. 
5) Dalej chodź po mieście, kontempluj i słuchaj miejskich grajków. 

Polecam Wam, jak dla mnie metoda rewelacja!




Wyczyny sportowe Michasia 

Na zawodach było sporo wolnego czasu, dlatego Michaś biegając i ćwicząc wracał do formy z dawnych lat. Dwa razy udało się wystartować w Latvia O-week. Szczególnie drugi bieg jeśli chodzi o średnią na kilometr był już konkretny - napieranie (w moim tempie od startu do mety) - i drugie miejsce w OPEN, w M20 na tej samej trasie byłyby już tylko 2 sekundy straty, w M21A i M35 zwycięstwo).





I pomału dzik rośnie, do zobaczenia już wkrótce na biegowych trasach!


Emocje sportowe  

,których na pewno na tegorocznym WOCu nie zabrakło! Szczególnie w biegach Panów, rywalizacja była bardzo zacięta. Walka o każdą sekundę czołówki na middlu, osiem sztafet w minucie czy srebro Ruslana Glibova (ścigaliśmy się na MP w 2015 roku - przyp. redakcja). Jednak z największym zainteresowaniem przyszło mi śledzić rywalizację i reakcje łotewskich kibiców podczas sztafet. Te 3 zmiany napięcia, prowadzenie po pierwszej zmianie, prowadzenie podczas przebiegu widokowego na trzeciej zmianie - warto było to zobaczyć, warto było widzieć te emocje kibiców! Wiwat Andris, Edgars i Rudolfs!


Praca przy WOCu 

Jeśli mam być zupełnie szczerym, to nie była jedna z najbardziej pasjonujących rzeczy, jakie miałem okazję w życiu robić. Szczególnie w pamięć zapadnie ciągnięcie kabli, poprzedzone sześciogodzinnym czekaniem, aż powiedzą Ci co masz robić. A jak się drodzy czytelnicy domyślacie, Michaś raczej bezczynności znieść nie potrafi...


I tak sobie myślę, że bardziej odpowiada mi model kilkunastu osób, które wiedzą, co mają robić, są zaangażowane i przez te 8-10 godzin gonią jak małe samochodziki, niż całego tłumu wolontariuszy, którzy muszą sami się prosić o pracę ;)

I na koniec małe zestawienie na "wesoło":


Wawel Cup
WOC
Segregacja odpadów.
1
0
Speaker grzebiący w śmieciach.
1
0
Pracownicy wiedzą, co mają robić.
1
0
PODSUMOWANIE
3
0

Mimo tej drobnej uwagi powyżej, należą się podziękowania organizatorom i koordynatorom wolontariatu za to, że zawsze służyli pomocą i miłym słowem. Jeśli chodzi o Latvia O-week, kradnę na Wawel jedno rozwiązanie:


Podsumowując, reasumując, however i takie tam: wyjazd jak najbardziej udany - turystycznie, wakacyjnie, sportowo i organizacyjnie trochę też ;)

I na końcu, "jak zwykle" nie może zabraknąć akcentu muzycznego! Wspaniała, tajemnicza pani Geppert! Piosenka w sam raz na polsko-czeskie nauki lingwistyczne #woc2018 :)