poniedziałek, 20 sierpnia 2018

#roadtoWOC2028

Opowieść o Mistrzostwach Świata na Łotwie warto zacząć od dość prowokującego tytułu. Mimo, że zapowiedzi organizacji WOCa w Krakowie brzmieć mogą jak mrzonki (i tak brzmieć na razie powinny), warto chyba marzyć, czyż nie? Nie jest do w żadnym wypadku żadna deklaracja, ani nawet jeszcze sprecyzowany plan. Bardziej realnie brzmi plan pt. #roadtoJWOC2023, ale to też melodia przyszłości. Nie wszystkie plany się udaje realizować i to dużo większym tuzom niż skromny bloger. (Acz skromny bloger też swoje plany i marzenia ma ;)) Na razie pozostaje mi tylko powiedzieć (ulubione swego czasu) "zobaczymy" i skupić się na tym co tu i teraz.

A tu i teraz (no dobrze, już ponad tydzień temu) mamy Mistrzostwa Świata Seniorów organizowane na Łotwie. Jakie były cele wyjazdu? Na pewno nowe inspiracje, kolejne niskobudżetowe wakacje czy chęć spróbowania czegoś nowego. Przeanalizujmy może część aspektów tego wyjazdu.

Zwiedzanie 

W trakcie jednego z wolnych dni, po południu udało się wybrać na małą przejażdżkę do Rygi. I mimo, że podróż pewnym tirem była nerwowa,



wyjazd należy zaliczyć do udanych. Po raz kolejny zastosowałem następującą metodę zwiedzania: 

1) Nic nie planuj. 
2) Znajdź coś w rodzaju Starego Miasta. 
3) Idź dokładnie tam gdzie masz ochotę.
4) Siądź w tej kawiarni, która Ci się podoba. 
5) Dalej chodź po mieście, kontempluj i słuchaj miejskich grajków. 

Polecam Wam, jak dla mnie metoda rewelacja!




Wyczyny sportowe Michasia 

Na zawodach było sporo wolnego czasu, dlatego Michaś biegając i ćwicząc wracał do formy z dawnych lat. Dwa razy udało się wystartować w Latvia O-week. Szczególnie drugi bieg jeśli chodzi o średnią na kilometr był już konkretny - napieranie (w moim tempie od startu do mety) - i drugie miejsce w OPEN, w M20 na tej samej trasie byłyby już tylko 2 sekundy straty, w M21A i M35 zwycięstwo).





I pomału dzik rośnie, do zobaczenia już wkrótce na biegowych trasach!


Emocje sportowe  

,których na pewno na tegorocznym WOCu nie zabrakło! Szczególnie w biegach Panów, rywalizacja była bardzo zacięta. Walka o każdą sekundę czołówki na middlu, osiem sztafet w minucie czy srebro Ruslana Glibova (ścigaliśmy się na MP w 2015 roku - przyp. redakcja). Jednak z największym zainteresowaniem przyszło mi śledzić rywalizację i reakcje łotewskich kibiców podczas sztafet. Te 3 zmiany napięcia, prowadzenie po pierwszej zmianie, prowadzenie podczas przebiegu widokowego na trzeciej zmianie - warto było to zobaczyć, warto było widzieć te emocje kibiców! Wiwat Andris, Edgars i Rudolfs!


Praca przy WOCu 

Jeśli mam być zupełnie szczerym, to nie była jedna z najbardziej pasjonujących rzeczy, jakie miałem okazję w życiu robić. Szczególnie w pamięć zapadnie ciągnięcie kabli, poprzedzone sześciogodzinnym czekaniem, aż powiedzą Ci co masz robić. A jak się drodzy czytelnicy domyślacie, Michaś raczej bezczynności znieść nie potrafi...


I tak sobie myślę, że bardziej odpowiada mi model kilkunastu osób, które wiedzą, co mają robić, są zaangażowane i przez te 8-10 godzin gonią jak małe samochodziki, niż całego tłumu wolontariuszy, którzy muszą sami się prosić o pracę ;)

I na koniec małe zestawienie na "wesoło":


Wawel Cup
WOC
Segregacja odpadów.
1
0
Speaker grzebiący w śmieciach.
1
0
Pracownicy wiedzą, co mają robić.
1
0
PODSUMOWANIE
3
0

Mimo tej drobnej uwagi powyżej, należą się podziękowania organizatorom i koordynatorom wolontariatu za to, że zawsze służyli pomocą i miłym słowem. Jeśli chodzi o Latvia O-week, kradnę na Wawel jedno rozwiązanie:


Podsumowując, reasumując, however i takie tam: wyjazd jak najbardziej udany - turystycznie, wakacyjnie, sportowo i organizacyjnie trochę też ;)

I na końcu, "jak zwykle" nie może zabraknąć akcentu muzycznego! Wspaniała, tajemnicza pani Geppert! Piosenka w sam raz na polsko-czeskie nauki lingwistyczne #woc2018 :)



środa, 15 sierpnia 2018

Akcja Motywacja #IdęNaWybory

Czas na post, którego publikację planowałem już od dawna (marca 2018), a którego dokładna treść powstała w głowie w trakcie czwartkowego rozbiegania na Łotwie. "Pech" chciał, że ten sam hasztag, który miał być początkiem zapoczątkowanej przeze mnie "akcji" został już użyty w innej facebook-owej inicjatywie. Ludzie mają podobne pomysły! I dobrze!

Przechodząc do sedna sprawy, staram się na tym blogu być apolityczny i opisywać różne przedsięwzięcia, którymi żyję, które wspieram, na których mi zależy. Od pewnego czasu staram się odciąć od polityki (o tym szerzej poniżej), jest jednak taki moment - w tym wypadku będzie to 21 października, w którym coś (a może raczej COŚ) od nas zależy. Wszystko zależy od nas - tak brzmiał tytuł akcji społecznej prowadzonej przez nas w drugiej liceum. W związku z tym, że oprócz tego że oczywiście pójdę do urny, chciałbym dać od siebie coś więcej. Nie dla sławy, wyświetleń blogaska, tylko dla poczucia PRZYZWOITOŚCI.

Do kogo zatem skierowany jest ten post? Nie jest on skierowany do tych, którzy pójdą na wybory. Nie jest on skierowany do tych, którzy nie akceptują tego co się w Polsce dzieje, ale też tak jak ja mają wpisany w kalendarz dzień 21 października. Was, jeśli uważacie moją inicjatywę za słuszną, proszę tylko o UDOSTĘPNIENIE tego wpisu. Może uda się dotrzeć do szerszego grona odbiorców.

Nie jest to też wpis skierowany do wyborców PiSu. Wiem, że Was nie przekonam, z jakiś powodów popieracie obecnie rządzącą ekipę. Rozmawiajmy na tematy, które nas łączą, twórzmy razem piękne rzeczy, ale w dyskusję polityczną mieszać się nie chcę - to nie jest cel mojego wpisu. Od razu zaznaczam, że nie będę odpowiadał na komentarze pod postem wywołujące polityczną dyskusję.

Post jest skierowany to tych wszystkich moich znajomych, którzy mają podobny światopogląd, wyznają podobne wartości, a do wyborów nie chodzą, bo "się nie znają" albo "mają to gdzieś". I jeśli mam być szczery to w pewnym sensie się z Wami zgadzam i Was rozumiem. Lepiej tworzyć nowe rzeczy, poznawać świat, ludzi niż "podniecać się" PiSem, PO i tym wszystkim. Sam tak zacząłem funkcjonować i czuję, że jest łatwiej i lepiej! Zastanówmy się jednak czy zawsze tak było? Czy zawsze mogliśmy jeździć na Erasmusy, podróżować po Europie dzięki Schengen? No właśnie, po roku 1991 wszystkie ekipy (którym można wiele różnych rzeczy zarzucić) działały jednak zgodnie z pewną wspólną myślą, było widać ciągłość - nikt nie podważał miejsca Polski w Unii Europejskiej, NATO czy demokratycznego systemu wartości. Wtedy można było "się nie znać" i "mieć to gdzieś". Teraz jest inaczej. Dlatego mam kilka pytań do Was, do tych którzy "się nie znają" albo "mają to gdzieś":

- Czy chcecie, aby Polska była w Unii Europejskiej?
- Czy lubicie korzystać z różnych praktyk oferowanych przez UE? Czy byliście/planujecie wyjazd na Erasmusa?
- Czy chcecie żyć w kraju, gdzie Polskość uważana jest za narodową megalomanię i niechęć do  tego co obce?
- Czy chcecie żyć w kraju, w którym ludzie innego wyznania, innej narodowości, orientacji seksualnej są uważani za gorszych?
- Czy chcecie żyć w kraju, w którym kobiety są traktowane bez szacunku?
- Czy chcecie żyć w kraju, który swoją polityką zmierza do Białorusi? Czy chcecie, aby przed wyjazdami na zagraniczne zawody trzeba było wnioskować o specjalne zaproszenia, aby móc przekroczyć granicę [case zawodników z Białorusi - Wawel Cup]?
- Czy chcecie móc swobodnie podróżować między krajami Unii Europejskiej?

A nawet jeśli "i tak nie będziecie mieszkać w tym kraju", to:

-Czy chcecie, aby światem rządzili nacjonaliści pokroju Kaczyńskiego, Orbana i Le Pen?
-Czy chcecie, aby państwa się między sobą zamykały, aby królowała obcość?
-Czy chcecie, móc bez problemu wrócić do kraju, do rodziny, do znajomych?

"Narody, narody! Po diabła narody, stojące na drodze do szczęścia i zgody?"


Ja nie chcę #PolExit, dlatego 21 października #IdęNaWybory i mówię nacjonalizmowi NIE!


Mam nadzieję, że nikt się nie urazi jasną deklarację moich poglądów, skupiajmy się na tym co nas łączy, nie na tym co nas dzieli!

Jeśli kogoś uda mi się skłonić do myślenia - to już będzie to dla mnie duży sukces. Pozdrawiam Małgosię i przypominam o terminie - 21 października! 

#IdęNaWybory #WszystkoZależyOdNas

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Lipiec 2018 - przeżyjmy to jeszcze raz!

Blogasek na przestrzeni lat ciągle się zmienia ("Świat wokół ciebie się zmienia, zmieniają się pory roku. Stopy twe więzi ziemia, a oczy magia obłoków"). Zmienia się przede wszystkim jego tematyka - dziś już nie jest opowiadaniem o przygodach ambitnego (acz niezbyt skutecznego) biegacza. Więcej można znaleźć tu wszelkiego rodzaju 'działaczowskich zabaw' czy relacji. Niezmiennie pozostaje on jednak miejscem, gdzie lubię bawić się językiem, sypać żarcikami i dawać upust różnego rodzaju przemyśleniom i emocjom. Mało na tym blogu można znaleźć typowej prywaty (w tym poście będzie więcej). Jednak niewatpliwie jest on takim moim pamiętnikiem (w tym wypadku publicznym pamiętnikiem) - miejscem do którego po pewnym czasie lubię wracać i uśmiechać się do monitora. W związku z tym czas na krótka opowieść o lipcu, opowieść do której z radością będę wracał.

Jadąc 31 lipca z Tomkiem na siłownię (tak, tak - to jest aktualnie główny cel sportowy Michasia), nawiązała się nastepujaca wymiana zdań:
MG - Zostało jeszcze 5 godzin najbardziej z******tego miesiąca w moim życiu.
TL - To podejrzane, coś jesteś za bardzo szczęśliwy.

I tak właśnie trochę było/jest ;) - jeżeli istnieje czasoprzesteń i zostanie kiedyś wynaleziony wehikuł czasu to lipiec 2018 będzie tym miesiącem, do którego na pewno będę chciał się z powrotem przenieść! 

I tak analizując "na chlodno", co ten miesiąc stworzyło mogę powiedzieć o trzech czynnikach - marzenie (które udało się spełnić i któremu poświęcone zostały trzy poprzednie posty), miejsca (o których szerzej poniżej - nie może zabraknąć foteczek, hehe), ale przede wszystkim LUDZIE (bez nich marzenia, miejsca i wszystko pozostałe byłoby raczej bezsensowne...  

Zapachniało nową filozofią? - to super, cyconizm - czyli filozofia Cycerona II Młodszego ewoluuje, jak wszystko z resztą na tym świecie ;) Zatem dla rozluzienia pierwsza porcja foteczek - miejsca!









Wracając do ludzi, z nimi wiążą się emocje, wspomnienia - wspomnienia, do których z przyjemnością będę wracał. Zatem nie będąc zbyt wylewnym, ale zakreślając pewne historie dla wtajemniczonych czytelników i siebie w przyszłości, opiszę w podpunktach (specjalna dedykacją dla tych, którzy lubią jak wszystko wypisuję w podpunktach :*) czego w przeciągu lipca 2018 (i na  początku sierpnia) nie zabrakło!

Nie zabrakło:

-8 dni, w których nie wiedziałem jak się nazywam, w czasie których nie bardzo było kiedy usiąść i pozbierać swoje myśli. Lubię takie dni! Zwłaszcza jeżeli tak się kończą!


-wspólnego piwa ze starszą z moich młodszych sióstr, które w pewnych okolicznościach jest naszą świecką tradycją! Kasiu, cieszę się że wracasz do biegania, dużo szczęścia! 


-kibicowania młodszej siostrze, kuzynom Polish National Team, Terce i w sumie każdemu kto przebiegał na JWOCu :D To już drugi JWOC w mojej karierze!



-długich dyskusji, śmiechów i bardzo pozytywnych wspólnych wspominek z dawną przyjaciółką, podróżniczką oraz przyszłą kognitywistką, która w przyszłości będzie rozgryzać nasze mózgi! Jeszcze raz dziękuję za świetną gościnę! Tym razem z uwagi na to, że przyjaciółką nie przepada za zdjęciami, publikuję fotkę przedstawiającą sympatyczne szwajcarskie krówki, które stanęły nam na drodze podczas naszej górskiej wycieczki. Pozdro mordeczki, żyjcie szczęśliwie!


-zachodów słońca, śpiewów (a raczej darcia ryja), tańców i dyskusji filozoficznych w Porto! Piotrze, również dziękuję za gościnę i wprowadzenie w tajniki erasmusowego życia! Widzimy się na półmaratonie #biegamdlaWiktoriiteam! - More info soon ;)


-posiedzeń przy winie w różnych okolicznościach i o różnych porach ad1 - kolacja, ad2 - godziny śniadaniowe.

Zdjęcie numer 1 - tak nie nalewa się wina :( #Interlaken
Zdjęcie numer 2 - wino z kartonu nie takie straszne! #Porto


-imprezek z młodzieżą, gdzie na jednej próbowałem sobie wmówić, że mam 17 lat, a na drugiej przyjąłem rolę tu cytat ''trzydziestoletniego zgreda opowiadającego o życiu". Prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku. Na działce w Gorzędowie rozegrane zostały również zawody na orientację - w których zająłem drugie miejsce, pokonując trzech reprezentantów Polski na JWOC. Forma nie taka zła!


PS1

Martuś, 100 lat, bądź szczęśliwa. Jak najwięcej wspólnych podróży ciężarówką! Twoje urodziny i pasowanie przejdą do historii!

PS2

Wciągnięty bamboch ze zdjęcia wkrótce zniknie!

-wesołej podróży na Limanową (z Bartkiem i Kasią) i jeszcze weselszej podróży powrotnej (Kasia, Ty wiesz!). Sama Limanowa w moim wykonaniu otarła się o czwartą ligę. Niewątpliwie będzie jednak niezapomniana. Niecodziennie pije się wodę z brudnego strumyka #przygoda.

-kolejnego już pogodzenia się z legendarnym Olkiem! #wczorajwróg #dziśprzyjaciel

-wielu rozbiegań i regularnego chodzenia  z Tomkiem na siłownię. Siłownia na Lindego to nowe miejsce, gdzie bardzo lubię spędzać czas.

-wspólnego wyjścia z Listningiem na kawę (tym razem nie do Sturbucksa) :D



-ogromnej wtopy w Złotym Potoku i wykazania, że niekiedy jestem straszną pierdołą - jest nad czym pracować. Pani Aniu, przepraszam po raz drugi!

-Biegu Wschodzącego Słońca, podczas którego Michaś przypomniał sobie, że jednak jest prawdziwym góralem. Spokojny początek i ciągle rozpędzanie się sprawiły, że czułem ogromną przyjemność z biegania. Siły rozłożyłem chyba aż za dobrze, gdyż ostatnie 1,5 kilometra to już nie był bieg/mocny marsz tylko wręcz skakanie po skałach. 7. miejsce w OPEN i duża satysfakcja z powrotu na mój ulubiony szczyt. Myślę jednak, że przyjemniejsze od samego biegu było kontemplowanie chwil tam na górze. Beautiful day!


Nie zabrakło również nocy na lotnisku, samotnych wędrówek po górach, czy długich podróży w busach - momentów kiedy mogłem pobyć sam ze sobą i analizować różne rzeczy. Jest dużo różnych planów życiowych, również tych związanych z organizacją imprez sportowych. Powstają harmonogramy, będzie się działo ;)

PS1

To jest pierwszy historyczny post na blogaska napisany na telefonie. No cóż pomału zaczynam "gonić świat"!

PS2

Pozdrowienia dla wszystkich ludzi, z którymi miałem okazję spędzić czas w lipcu 2018.

PS3

Pozdrowienia z #roadtoWOC. Długie podróże sprzyjają pisaniu długich tekstów. Podziękowania  rownież dla Cyglerków za miłą gościnę!


PS4

Narzekamy czasem na Polskę i Polaków, a tak wygląda ulica pod klubem w Porto o 6 rano. Wstyd i chamstwo!



PS 5

Jak za dawnych, dobrych lat dedykacja muzyczna dla mojej starszej siostry. Uwaga cover!


PS 6

Na koniec buziaczek z Porto dla wszystkich fanów i (FANEK) blogaska. Udanego sierpnia!



poniedziałek, 30 lipca 2018

Przepraszam, proszę, dziękuję! - tekst podsumowujący

Różnie bywa u mnie z sumiennością i dokładnością, więc na ten wpis musieliście czekać dwa dni dłużej niż zapowiadałem. Co się odwlecze to jednak nie uciecze, zatem nadeszła już najwyższa pora na powiedzenie trzech słów - przepraszam, proszę, dziękuję. Trzy "magiczne" słowa, których uczą nas nasze mamy, gdy jeszcze jesteśmy małymi dziećmi. Mam nadzieję, że tym razem też będą mieć magiczną moc!

PRZEPRASZAM

Przepraszam za wszystkie niedociągnięcia organizacyjne, które były spowodowane moją postawą.  Przepraszam za chwile nerwów - mam nadzieję, że tych chwil nerwów nie było aż tak dużo. Przepraszam również za to, że w trakcie zawodów, nie zawsze miałem czas, siły, chęci, humor na rozmowę. Przepraszam za wszystkie niepotrzebne słowa!

PROSZĘ 

Proszę wszystkich o dystans do tego co już się wydarzyło, o spokój i rozsądek w planowaniu przyszłości. Dużo już zbudowaliśmy!

DZIĘKUJĘ

I wreszcie DZIĘKUJĘ, chyba najważniejsze z tych trzech słów w kontekście tego co już się wydarzyło. Nieraz już dziękowałem wszystkim jednocześnie, teraz chciałbym podziękować każdemu z osobna. Każdemu z osobna, dzięki którym mogliśmy wykorzystywać efekt synergii. Jak to mawiają "Siła w kupie, bo kupy nikt nie ruszy" - i taką kupę, zbiorowość indywidualności, talentów, osobowości i charakterów stworzyliśmy! Mam nadzieję, że o nikim nie zapomnę, bo lista osób jest naprawdę długa. Do dzieła!

Dziękuję trenerowi Włodzimierzowi za kawaaał roboty, za to że od kilku dobrych lat jest takim trochę kierownikiem zawodów z tylnego siedzenia. Za to, że potrafi poprowadzić luźną gadkę na spotkaniach, czego mi jeszcze trochę brakuje. Za to, że bez mrugnięcia okiem przyjmował do wiadomości wszystkie moje pomysły - "Nie wiem, Piotrek o co chodzi z tym sprintem, Michał wymyślił to ja będę musiał zrobić". Za kawał ogromnej roboty kartograficznej, za mnóstwo tras, za doświadczenie, za naukę! I od razu pani Ani i pani Grażynie za pyszne obiadki i dobre kanapki! Trenerze, ja tu jestem raptem od kilku lat, to trener jest LEGENDĄ!


Dziękuję Ani, za to że wspaniale ogarnia finanse, zaliczki i wszystko to w czym ja dopiero raczkuję. Dziękuję też za to, że w ostatnim tygodniu momentami byłaś świetnym strażakiem. Dziękuję za spokój i opanowanie!


Dziękuję Bogusi (pani Bogusi) za profesjonalne jak zawsze biuro zawodów; za to że w Twoją działkę nigdy nie muszę się mieszać; za kolacje w agroturystyce, gdy "już miałem całkiem dość"; za to że zawsze możemy pożartować! Mam nadzieję, że po tym jak Wawel się zakończył, nie będziesz już mieć koszmarów ;)


Dziękuję cioci Lili za ogromny wkład w organizację naszych zawodów, za to że dzięki jej projektom zawody były bardziej kolorowe, a prowadzenie marketingu stawało się łatwiejsze! Niebieskie koszulki były git! Dziękuję również za ogromne zaangażowanie i serce jakie tu oddajesz!


Dziękuję wujkowi Pawłowi za wsparcie logistyczne, za pierwsze spotkanie w Ostańcu, za znaczniki, za to że potrafisz myśleć do przodu i przewidywać wiele kwestii! Podziękowania również za pełen profesjonalizm jaki wykazałeś podczas naszej wspólnej, czerwcowej podróży do Podlesic i Bobolic!


Dziękuję panu prezesowi Piotrowi za ogromny spokój jaki posiada, za to że jak mało kto potrafi z opanowaniem kroczyć od zadania do zadania. Za wsparcie merytoryczne, za dobre słowo! Młodszy prezes od starszego jeszcze wiele może się nauczyć!


Dziękuję pani Mariuszy za wszystkie lata wsparcia, za to że w tym roku jak zwykle pomagała ogarniać kwestie sponsorskie i marketingowe. Niezwykle cenna postać!


Dziękuję Markowi Skorupie pseudo "Skorupie", za przyjemne rozbieganie w Lesie Orlej i za ustawianie znaczników. Tutaj należy się zatrzymać trochę na dłużej. Markowi, ogromne podziękowania należą się również za dwa poprzednie lata. Razem poznawaliśmy z czym to się gryzie, razem przeżyliśmy kompromitację na Mistrzostwach Młodzików 2015 - kurła kiedyś to było ;) Nie da się ukryć, że w tym roku kogoś takiego jak Marek brakowało. Na zdjęciu Marek łowca s... bramek i Michaś z rozepchanymi kieszeniami (tak wiem mamo, obrzydliwie to wygląda) ;) Pozdrowionka!


Dziękuję Marcinowi za ciekawe trasy, dobrą robotę przy stronie internetowej i porządek w magazynie. Mega dobry duch tej imprezy, mimo że od dwóch lat jest na niej nieobecny!


Dziękuję Tomkowi za to, że zawsze możemy pogadać o zawodach i omówić potencjalne problemy, za to że z niemal 100% skutecznością dobrze rozstawił wszystkie punkty kontrolne ;) - tak, tak - nie ma tak łatwo, będę Ci to przez najbliższe 10 lat wypominał :D


Dziękuję Bartkowi za to, że był głównym mózgiem przy stawianiu punktów, za to że jest dobrym speakerem, kolegą i za to, że wyjazdy i praca z nim są gwarancją dużej dawki śmiechu! Dzięki ;)


Dziękuję Harperowi za pełen profesjonalizm, za punktualność, za opanowanie. Marcinie, z roku na rok jesteś coraz lepszy!


Dziękuję Grześkowi za to że zawsze jest go pełno, za zaangażowanie, masę zdjęć i fajny filmik. Dzięki Grzegorz! Z przyjemnością będę wspominał wieczór jak razem siedzieliśmy w agro i klepaliśmy w komputery!

Dziękuję Kubełkowi za to że jesteś świetnym Parking Directorem i jeszcze lepszym kierowcą ;) Uwaga quiz - zgaduj którą jesteś osobą z klubu, która nabiera drogowego doświadczenia, prowadząc srebrną strzałę ;) ?


Dziękuję Marcie za opanowanie, poukładanie i spokój jaki sobą reprezentuje. Razem zaczynaliśmy dwa lata temu, w tym roku potrafiliśmy (potrafiłaś) ogarnąć dwa starty masowe. To naprawdę coś! Myślę, że naprawdę dużo się RAZEM nauczyliśmy. W ramach ciekawostki, pamiętasz jak wyglądał wybór Ciebie na kierownika startu dwa lata temu?


Dziękuję Mai za prowadzenie z fantazją Instagrama (oraz Adzie za pomoc w przygotowaniu instagramowej grafiki konkursowej), za pomoc przy zawodach, za to że pomogła mi ogarnąć "wtorkowy kocioł" (ogarniając wieeeele tematów w klubie i skacząc koło mnie gdy pakowaliśmy się do wyjazdu), za to że jest taką osobą którą gdy proszę o zrobienie czegoś - wiem, że to będzie zrobione! To mega cenne ;)


Dziękuję Krzysztynowi za poczucie odpowiedzialności i za to, że gonił w tym roku jak mały samochodzik! Za to, że "sam zrobi wszystko najlepiej". Mimo lekkiego gwiazdorzenia, Michale - sprawdziłeś się. Dzięki!


P.S.

Za wspólne zakupy w Biedronce też dziękuję ;)

Dziękuję Grzesiowi Baranowi za to, że jest naprawdę robotnych chłopakiem. Mało kto potrafi od A do Z bez słowa narzekania wykonać swoje zadania. Grzesiek z pewnością jest taką osobą, cieszymy się, że zawsze na Wawelu jesteś z nami!


Dziękuję Kasi Bugaj za mnóstwo pozytywnej energii, którą zawsze wnosi do zespołu. Za to, że jest szczera, naturalna, PRAWDZIWA. Uczucie, gdy wracasz po Wawelu do biegania - coś pięknego ;)


Dziękuję Zosi Galli za to, że jest najlepszą na świecie asystentką. Za to że grzebiesz w śmieciach prawie tak dobrze jak ja - hehe ;) Wszystkiego dobrego na O... Erasmusie! Buziaki!


Dziękuję Oli Sobas, za wykonywanie zaleceń bez mrugnięcia okiem, za oddanie, zaangażowanie, zdjęcia. Za to że byłaś z nami!

Dziękuję Toporkowi za rzetelność i odpowiedzialność, jaką widać było w Twoim działaniu. Za troskę o dobro wspólne i za dokładność przy wykonywaniu każdego zadania! Nie na darmo pewne rzeczy śpiewały kiedyś miasta i wioski... Big thank you, Michaś!


Dziękuję rewelacyjnej ekipie startowej - Zosi Słońskiej, Julce Krawczyk, ludziom renesansu Krzyśkowi Rzeńcy i Zuzi Morawskiej (oni na start biegli wprost ze stawiania punktów). Dziękuję Wam za ogrom pomocy i świetną atmosferę!

Dziękuję Wszystkim Pudełkom (pan Paweł, Michalina, Błażej, Jowita) za ogrom roboty organizacyjnej, za pomoc przy ustawianiu centrum. Panu Pawłowi za niejednokrotnie słuszne uwagi, za to że chciał się dzielić swoim doświadczeniem!

Dziękuję pani Magdzie za jak zwykle profesjonalnie przygotowane przedszkole, za ciekawe projekty statuetek! Podziękowania również dla Mai za pomoc w przedszkolu! Dziękuję Wam!

Dziękuję mamie, pani Basi Bączek, pani Ani Tarnawskiej, no i oczywiście Anastazji! Cała ekipa z biura zawodów jak zawsze na medal! 


Dziękuję Adamowi za ogarnięcie GPSów - fachowiec w każdym calu ;)

Dziękuję pani Agnieszce, za to że jest! Że jest szczera, zaangażowana, wesoła! Za ostry język i poczucie humoru!


Dziękuję młodzieży starszej - Jankowi Tarnawskiemu, Madzi Topór, Natalii Wójcik, Marcie Łabuzek, Kasi Biegun i Gosi Bączek za to, że jesteście częścią tego teamu. Za to, że widać było Wasze zaangażowanie!

Dziękuję całej młodzieży młodszej, która dzielnie cięła opisy, polewała wodę i "łatała luki" tam gdzie nam już brakowało sił! Marta, Maja, Hania, Kordian, Paweł, Piotrek, NataliaMilena, Martyna, Pola, Janek, Magda, Antosia, Liza, Jaśmina, Basia, WikiJulka i wielu, wielu innych! Jak również rodzicom zawodników (pani Lamparska, pani Pisarek i wszyscy), którzy pomagali nam w tych trudnych dniach przed Wawelem ;)

Dziękuję panu Markowi, pani Basi i pani Teresie za pomoc w ogarnięciu tej wspaniałej ekipy ;) Pani Teresie dziękuję również za Trail Orienteering - super że mieliśmy okazję współuczestniczyć w organizacji tego wydarzenia!

Dziękuję całej ekipie stawiającej centrum, panu Niessnerowi, Kuryjowi, UrydzeSzajnie, KruczkowiPisarkowiToporkom, Tomasowi wszystkim tym których być może nie zauważyłem, a w trakcie mojej nieobecności dołożyli "swoją cegiełkę". W szczególności tempo niedzielnego składania przejdzie do historii!

Dziękuję Sławkowi za świetną speakerkę podczas ostatniego etapu, a przede wszystkim podczas zakończenia. Właściwy człowiek na właściwym miejscu!


Dziękuję Wojtkowi i Jackowi za wysokiej jakości mapy, za bezproblemową współpracę i pełen profesjonalizm!

Dziękuję mamom Paulinom - Cygler i Etterle-Kaszowskiej - za to że tak świetnie potrafią "tłumaczyć kwiecisty język Michała". Good job!

Dziękuję wszystkim pozostałym tłumaczom biuletynów - koleżance pani Pułczyńskiej, panu Ryszardowi Karskiemu, Dominice Bączek, pani od francuskiego Michała Krzysztyńskiego i oczywiście Tomasowi Tichemu! Big thank you!

Dziękuję Gosi, za sporą dawkę super fotek!

Dziękuję panu Urbaniakowi za pilotowanie kontaktu z głównym sponsorem oraz za całe wsparcie merytoryczne!

Dziękuję osobom zaangażowanym w promocję - Fryderykowi (Finlandia) i panu Ryszardowi (Niemcy) oraz wszystkim osobom, które dostarczały ulotki na zagraniczne zawody - Ada, Maja, Marcin, pani Teresa, pan Piotr i inni ;)

Dziękuję panu Forystkowi, tacie i wszystkim oficjelom, dzięki których merytorycznym i finansowym wsparciu impreza wyglądała tak jak wyglądała!

Dziękuję panu Jankowi za ogrom pozytywnej energii, za to że to co robiliśmy było dobreeee. Za wspólne wspomnienia, za punktualność!

Dziękuję pani Mirce i pani Renacie za to że mimo że z mojego powodu mają sporo więcej pracy to zawsze z uśmiechem na ustach wykonują swoje obowiązki. 

Dziękuję tym, których nie wymieniłem z imienia, a którzy dołożyli swoją cegiełkę do organizacji tego eventu. Przepraszam Was, jest Was "za dużo"!

i wreszcie dziękuję też tym, od których mogłem "pobierać pierwsze nauki" w lecie 2015. Kasi, Gosi i Mateuszowi. Swoją pracę zacząłem właśnie od rozmów z tymi, na których barkach ciążyła główna odpowiedzialność w latach poprzednich. Dziękuję Wam za wsparcie i dobre rady!

Dziękuję też WSZYSTKIM tym, którzy w tym roku nie mieli okazji lub możliwości mocniej się zaangażować przy WC37., a którzy mieli swój bardzo cenny wkład w tych dwóch latach poprzednich [za ten wkład chciałbym tu i teraz też serdecznie podziękować] (pani Siek, Ada, Basia Wziętek, Kacper Kuca, Kasia Dyzio, pani Ania Dyzio (tytaniczna praca na grillu), pani Beata Baran, Janek Gondek, Nina, pani Alona, Illia, Angelika, Robert Zabel, pani Ewa i pan Tomek Olejnik, Jurek Stanek, pan Motała, Piotrek Pietroń, pan Tarnowski, pan Żesławski, pani Kasia Pałys, Paweł "Wiśnia" Wiśniewski, Sergey, Milena). To był piękny czas, ta trzyletnia kadencja to była niesamowita przygoda! Poniżej grafika przygotowana przez Hanię Pułczyńską (z wszystkich JEJ Wawelów) i kolejna łezka ;)


I jeszcze raz wspólna fotka naszego zespołu!


Dziękuję wszystkim za te 3 lata!