czwartek, 17 maja 2018

kącik muzyczny - wspomnienie Jacka Kaczmarskiego

Jakiś czas temu, zaprzestałem wrzucania muzycznych dedykacji, zapowiadając powstanie kącika muzycznego. Jak to mawiała wychowawczyni polonistka z gimnazjum (pozdrawiam serdecznie), "Michał Garbacik jest megalomanem, melomanem, ale na pewno nie filantropem". Dzięki tego typu żarcikom nasze obycie językowe rosło, a o dziwo pisaniem rozprawek i charakterystyk nie udało się obrzydzić mi pisania. Pisać uwielbiam, więc... skupmy się na tym, że jestem melomanem i zapraszam Was dzisiaj na pierwszą podróż muzyczną!

Miniony miesiąc stał pod znakiem Jacka Kaczmarskiego. Drugiego kwietnia podczas powrotu ze Świąt dotarła do nas informacja o śmierci Zbyszka Łapińskiego, 10 kwietnia to dzień 14 rocznicy śmierci Mistrza. Obie daty związane są z najbardziej wzniosłymi wydarzeniami dla polskiego XXI-wiecznego społeczeństwa. Wydarzeniami, które (na chwilę) jednoczyły nasze społeczeństwo (2 kwietnia 2005, 10 kwietnia 2010). W poniższym wpisie zapraszam na podróż wokół twórczości Jacka z mojej perspektywy.

Zaczęło się od roku 2009, szkolnych spektakli patriotycznych. To wtedy jeździliśmy po domach kultury prezentując 3-majowe spektakle. Ja - Ignacy i Hugo, mój przyjaciel. Był to okres fascynacji twórczością patriotyczną, jak i samym patriotyzmem (nie mylić z nacjonalizmem, rasizmem i ksenofobią). Był to również okres pierwszej fascynacji twórczością Jacka. Nie bardzo rozumiejąc o co chodzi w Murach chodzi, z przyjemnością słuchało się wykonania dziewczyn z klasy III. Dziś polecam zwłaszcza trzecią zwrotkę, nie budujmy "Murów". Najciekawszym paradoksem jest to, że z piosenką stało się to, o czym ona opowiada...


Brzmi znajomo?


Myślę, że warto posłuchać też tego wykonania:


Później przyszedł czas na piosenkę o najbardziej znanym portalu społecznościowym tamtych czasów. Piosenkę, która wtedy poza fajną rytmiczną melodią niewiele znaczyła, dziś znaczy już więcej, a najbardziej prawdziwa pewnie będzie za 30 lat...


2010 i 2011 rok to udział w konkursach historycznych, rosnące zainteresowanie historią (tą bardziej odległą, ale przede wszystkim tą współczesną) i genialna, rytmiczna "Jałta".


We wspomnieniu Jacka nie może zabraknąć też obławy na młode wilki, Zbroi - piosenki śpiewanej z Grzesiem Baranem czy historii o ulubionej carycy jednego posła, który zasiadał w komisji ds. Amber Gold.






Kolejny okres fascynacji twórczością Jacka związany był z filmem "Ostatni Dzwonek" - polecam ;) Piosenka o pożarze szpitala psychiatrycznego:


Kolejną "bombą", której warstwa muzyczno-liryczna mnie oczarowała to Opowieść Pewnego Imigranta. Swego czasu znałem ją całą na pamięć:


Przyszła pora na mniej znane piosenki Jacka, na czytanie interpretacji, układanie swoich własnych. Nie sposób wrzucić wszystkie kawałki, postaram się ograniczyć ;)






Czas na ulubioną licealną lekturę, pozdrawiam Agatę!


A może by rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?


I trzy piosenki z ostatniego okresu fascynacji twórczością Mistrza, wykonywane przez całe trio:




I tym, którym spodobała się podróż muzyczna, pierwszy odcinek kącika muzycznego, polecam film dokumentalny o Jacku, artyście "dla którego nie było zbyt wielkiego zmęczenia, zbyt wielu papierosów, zbyt dużej ilości alkoholu, zbyt wielu ludzi"...

wtorek, 15 maja 2018

KMP - zabawa bukmacherska

Zasady znane, każdy dostaje jeszcze raz limit 100pkt/$ do wykorzystania. Udanej zabawy!

zakład ogólny


sztafety


klasyk


sprint



niedziela, 6 maja 2018

Ultralongowa zabawa bukmacherska - podsumowanie

Od Mistrzostw Polski w ultralongu co prawda minęło już trochę czasu, jednak na podsumowania nigdy nie jest za późno. Zabawa cieszyła się dość sporym zainteresowaniem, dlatego będzie kontynuowana (KMP, Wawel Cup, WOC, KMP i jesienne MP) - mam nadzieję, że przed każdymi zawodami uda się przeprowadzić taką zabawę. Poprzedni post osiągnął również rekordową, historyczną liczbę 500 wyświetleń, dziękuję za zainteresowanie i zapraszam do analizy!

Na początek klasyfikacja po pierwszej rundzie:

1. bukmacher (ja) 700$/pkt
2. K.Galicz          -100$/pkt
 . B.Mazan           -100$/pkt
 . K.Kuca             -100$/pkt
 . R.Podziński      -100$/pkt
 . M.Listek            -100$/pkt
 . F.Pryjma           -100$/pkt
 . M.Hewelt          -100$/pkt

Na uwagę zasługuje szalona taśma Kacpra Kucy, którą "zepsuły" Kinga Pogoda i Julia Nyga z Komety Gliwice, dzięki Wam ;)

Kacper Kuca: 2-Olejnik, 5-Wołowy, 6-Kalata, 7-Richert, 9-tak, 10-Kuca, 13-Kijak, 15-nie, 16-tak, 17-poniżej, 19-Stankiewicz, 20-nie

Pozwolę sobie jeszcze przeanalizować swoje własne typy - gdzie bukmacher się pomylił, a gdzie dobrze wytypował szanse dla zwycięzców.


W męskiej elicie faworyci pojedynków nie zawiedli, można wręcz stwierdzić, że kursy były zbyt wysokie i stawiając zachowawcze dubelki można było się dorobić sporej ilości $/punktów.


Bieg ukończyło zaledwie 11 zawodników, wpłynęły na to choroby, NKLki i gorąca temperatura. Stawiając na "powyżej" można było mocno wzbogacić swój kupon. Chapeau bas dla Pana Piotra Cycha, który nie tylko zameldował się w TOP10, ale także TOP6 - kto by pomyślał!


W męskich dwudziestkach wszystkich (chociaż nie samego siebie) zaskoczył Kacper Kuca, a może raczej wszystkich zaskoczył Marcin Biederman? Z kolei pierwsze dwie lokaty w K20 były w zupełności zgodne z oczekiwaniami bukmacherów, ale jaki bukmacher (a nawet personalny trener) obstawiłby, że o brązowy medal walczyć będą Weronika Fortuniak i Barbara Wziętek??? 


Na duże szanse chłopaków z Orientusia w M16 zwrócił mi uwagę Mistrz Europy Juniorów Słowacja 2017 i w sumie ustalając kursy bardzo się nie pomyliłem. W rywalizacji M18 po złoto sięgnął Grzegorz Żurek - tego dnia klasa sama w sobie! 


Medalu dla Komety szczerze powiedziawszy się spodziewałem - stałym zawodnikom GPK jeszcze raz dziękuję za spełnienie oczekiwań i "uwalenie" kuponu Kacprowi. Należy stwierdzić, że w swoim kursie nie doceniłem naszych dziewczyn z K16 oraz nie wziąłem pod uwagę licznej reprezentacji Śląska na CEYOC. Kurs na Sławka spowodowany był nieznajomością konkurencji w kategorii OPEN. Jakkolwiek faworyt nie zawiódł.


Biorąc pod uwagę kategorię K21, możemy mówić o dość sporych niespodziankach medalowych. Brak znajomości aktualnej dyspozycji poszczególnych zawodniczek spowodował dość chybione kursy. Co więcej patrząc na listę startową bukmacher zupełnie nie zauważył Majki Morawskiej - czyżby kłopoty ze wzrokiem? Scusi!


No i śnieg - oczywiście nie spadł, ale nie oszukujmy się w kwietniu mógł spaść. Marcin sugerował nawet by podłączyć zamrażarkę rozsypać trochę lodu i uwalić wszystkim kupony ;)

Także tego, mam nadzieję, że bawiliście się dobrze i jeśli macie jakieś sugestie co do typów zakładów na KMP to... śmiało - piszcie w komentarzach!

czwartek, 5 kwietnia 2018

Ultralongowa zabawa bukmacherska

Drodzy czytelnicy!

Zapewne wielu z Was tęskniło za cyceronowym blogaskiem (przynajmniej mam taką nadzieję :D). mam dla Was dobrą wiadomość! Wracamy i to wracamy przez duże W. Życie to ciągła zmiana, dlatego oprócz relacji z biegowej części życia i analizy rankingu ligowego (pomysł nie upadł, po longu będzie aktualizacja), znajdziecie tu również wpisy z serii "kącik muzyczny" oraz takie smaczki jak dzisiejsza Ultralongowa zabawa bukmacherska.

Na wstępnie pragnę zaznaczyć, że podobnie jak w przypadku rankingu ligowego, celem prowadzenia tej zabawy jest ZABAWA. Więc... jeżeli ktoś, by się poczuł czymś urażony to proszę pisać śmiało w wiadomości prywatnej, post zostanie natychmiastowo usunięty. Jednak mam skrytą nadzieję, że tak się nie stanie, a zabawa przypadnie Wam do gustu, a więc do dzieła!

Na pierwszy rzut leci oczywiście kategoria M21. Ostatnie lata [te rozgrywane ze startu masowego], biorąc pod uwagę zwycięzców, prezentowały się następująco:

2013 - M.Olejnik
2014 - P.Parfianowicz
2015 - B.Pawlak
2016 - K.Wołowczyk
2017 - M.Dutkowski
2018 - ?

Statystyka pokazuje, że faworyta należy upatrywać w kimś z poza tej piątki (a konkretnie z poza startującej trójki), gdyż za każdym razem wygrywa ktoś inny i nic dwa razy się nie zdarza. Zdaniem autora blogaska główny faworyt do zwycięstwa może być tylko jeden! Michał zapewne wyciągnął wnioski po zeszłorocznych zmaganiach w podobnym składzie i znów na ziemi małopolskiej sięgnie po trofeum. A jak będzie? Zobaczymy!


Analizując pozostałe kategorie również możemy znaleźć sporo smaczków, ciekawie zapowiada się rywalizacja w K20, M20, K21 i M45 - te kategorie śledzić będziemy na trackcourse.com. 


Tymczasem zapraszam do zabawy - typowania. Każdy gracz otrzymuje 100 $/punktów na start i może je przydzielać wedle uznania. Zwycięzca zabawy otrzyma uścisk dłoni oraz gadżet z jednej z największych imprez w BnO w Polsce.

Miłej zabawy, widzimy się w niedzielę!

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Jesień rzycia

Tytuł tej notki został celowo tak dobrany, aby tworzył wiele możliwych kontekstów i kombinacji. Zacznijmy od słowa jesień, przejdźmy przez rzycie i pokażmy wszystkie możliwe kombinacje!

Jesień rozumiana jako:
1) pora roku
2) schyłek, końcówka czegoś

Rzycie (celowo napisane tak, a nie inaczej) rozumiane jako:
A) Życie, które trwa, jest zaskakujące, piękne itp. itd.
B) rzyć, czyli innymi słowy odbyt. Rozumiany tutaj jak we frazologizmie 'być w d*pie".

Tworzą się, wiec następujące kombinacje:

1a - konkretna pora roku, która wydarzyła się w moim życiu. Czysto sprawozdawczy tekst.
1b - pora roku, czas, podczas którego byłem w wyjątkowo kiepskiej formie sportowej. Tu relacja z tego, że było cieńko.
2a - Jesień rzycia, tytuł sugerujący, że jestem już bardzo stary i to były takie ostatnie podrygi zdechłej ostrygi. (Może piękne, ale jednak ostatnie.) "Weterani przyjeżdżają na Puchar Wawelu spędzać jesień swojego życia".
2b - rozumiany jako schyłek, koniec bycia w pupie. I ja osobiście tą kombinację wybieram. Kontuzja wyleczona, zaczynamy trenować z nową energią!

Idąc dalej metaforami, szyk notki zostanie odwrócony i będziemy szli od rzyci strony ;) Koniec pitolenia zaczynamy streszczenie jesiennych wydarzeń około sportowych!

Właśnie wróciłem z 15-kilometrowego rozbiegania! Czujecie to? Nic nie boli!

#roadtobyćpięknymimłodym #roadtobefitagain #roadtobyćwstaniebiegaćrozbieganiazKrzyśkiemiMarcinemnaoboziesylwestrowym #raodtojakaśdychawmarcu i bardzo po cichu #roadtoNawojowaGóra.

A tak zupełnie na serio to od dwóch tygodni zacząłem robić już coś na kształt treningu, robię dużo siły i sprawności, pomału zwiększam objętość i staram się delikatnie zmienić nawyki żywieniowe. Szczególnie polecam poranne koktajle z jarmużu. Zobaczymy co sportowo z tego wyjdzie ; )

W międzyczasie miałem okazję wziąć udział w Biegu Mikołajkowym GPK. Zabawna sprawa, gdy 82kg rusza do boju na śmierć i życie z dzieciaczkami. Na starcie stanął również Michu Targosz, z którym pewnie na płaskiej dyszce aktualnie szans bym nie miał, no ale dystans i profil Przyjaznej Trójki wyjątkowo mi spasował. Zakwasić się jak nie wiem na pierwszym podbiegu, dobrze zbiegać i dać z siebie jeszcze trochę na końcówce. Grupę młodzieżową z Gliwic wyprzedziłem dopiero w połowie pierwszego podbiegu, później biegł ze mną i napędzał mnie jeszcze jeden biegacz, jednak umiejętność zbiegania i znajomość każdego korzenia na tej trasie dały mi wystarczającą przewagę. Victoria, hehe! Foteczek niestety nie ma i nie będzie, na Styczniowym Wyzwaniu będzie więcej fotografów. Pozdrowienia dla nowego rekordzisty A11, szacun:


I dla mojej siostrzyczki:


W okresie, gdy leczyłem kontuzję zaliczyłem między innymi vegańskie party, Turbacz… i „Miał być Wiedeń, a wyszła… wyszedł Rzeszów”.


Jeśli chodzi o organizację miałem okazję poprezesować na Mistrzostwach Małopolski oraz wziąć udział w przygotowaniu Mistrzostw Samorządu. Pozdrowienia dla wszystkich organizatorów.




Październikowe MPki możnaby przemilczeć, jednak nie wolno zapomnieć o pozdrowieniach i gratulacjach dla najlepszego seniora WKS Wawel tej jesieni Tomasa Tichego. Co więcej Tomek przebił mój zeszłoroczny wynik z nocnego zajmując 12. miejsce. Gratki!


Tydzień wcześniej dostałem sromotny wpiernik od Lupka na jakiś śląskich krzakach (oraz sklepałem przyszłego Mistrza Polski z M20, hehe).


Sobota to sesja przed Wawel Cup 37. Więcej informacji o wydarzeniu roku 2018 wkrótce na tymże blogasku.


O Mistrzostwach Polski sztafetowych nie ma się niestety co rozpisywać, w tym roku nie wyszło. Warty przytoczenia jest dialog dzień wcześniej podczas odprawy bojowej:

Michał Garbacik – Bo nie jest tak, że tylko my mamy problemy. W tym roku każdy ma swoje problemy.
Jerzy Porzycz (nasłuchujący) – My nie mamy.
Marcin Biederman – To gdzie jest Radzio i Hewi?

Radzio, Hewi (i Mały) okazali się jednak od nas lepsi, o około tyle ile poszukiwałem chipa na starcie (13 minut). Gratki dla Marcina za świetny bieg na trzeciej zmianie, dzięki niemu wskoczyliśmy do TOP6 i do Śląska brakło niedużo.


Kilka wniosków po tym biegu:
- Nie ma co kombinować, przy normalnej (w miarę przyzwoitej lub dobrej) dyspozycji ja mam biegać pierwszą zmianę. W tym roku średnia strata na pierwszych zmianach na zawodach mistrzowskich to 3,5 sekundy.
- #gumkaważnasprawa


Czwarte miejsce było w zasięgu, nic więcej przy takich biegach chyba nie. Cytując klasyka: „Może za rok!”


Dzień wcześniej miałem okazję trochę poprezesować :D Na tym klasyku (jak i na nocnym, który był 2 tygodnie później) denerwowałem się bardziej niż na niejednym swoim biegu ;)


Dającym najwięcej sportowej satysfakcji wydarzeniem jesieni rzycia był middle na Pustynii Błędowskiej. Cóż za efektowne zwycięstwo, po kolejnym przeziębieniu, po urodzinkach najbardziej znanej polskiej sędziny piłkarskiej! Stwierdziłem, że nie będę szarpał i postaram się dokładnie nawigować, w ten o to sposób dopadłem Kacpra, Kubę i Janka Bednarskiego. W tym tramwaju biegowo bynajmniej nie byłem najmocniejszy, ale jakoś zmieniając się na prowadzeniu doczłapaliśmy do przedostatniego punktu, gdzie profesor przyspieszył :D


Następnego dnia nie było już tak kolorowo, zrobiłem jeden duży błąd, a oprócz tego Marcin wreszcie (chyba po raz pierwszy po wakacyjnym dołku) pobiegł na poziomie mocnej pierwszej ligi. Gratki za ten bieg!


Na przełomie sierpnia i września (gdy miałem jeszcze nadzieję przygotowywać się do klasyka i sztafet) wykonałem dwa treningi na Zabierzowie. Szczególnie interwały przypomniały o tym jak się trenowało za dawnych dobrych lat. W doborowym towarzystwie (Kubuś, Cris, Marcin, Kacper) rzutem na taśmę udało się wygrać jedną traskę. Zatem sformułujmy małe wnioskowanie

Cris > Kral
Michaś > Cris
zatem…

Michaś > Kral!



W międzyczasie miałem okazje poczuć się jak Łukasz Sukiennik, tym razem foteczka bez komentarza.


Wakacyjny romans z cywilem okazał się skuteczny,



a wakacyjnych startów chyba nie ma co szerzej omawiać ; ) Pozdrowienia dla Hani Dzierwy. Fajna fotka po wygranym dobiegu na Limanowej ; )


I jeszcze na koniec (a raczej biorąc pod uwagę chronologię posta to na początek) dedykacja dla Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, Sami Wiecie Kogo, Czarnej Pani, proszę nie dąsaj się :*

czwartek, 23 listopada 2017

GPK - całe życie?

Na sam początek chciałbym zaznaczyć, że natchnienie do tytułu notki, dał mi jeden z czytelników swoim pytaniem/komentarzem/wypowiedzią - wstawcie tu co chcecie. W związku z tym, chciałbym wykorzystać okazję i podziękować Wam, wszystkim czytelnikom! To Wy tworzycie tego blogaska: wyświetleniami, komentkami, dyskusjami czy krytyką. Buziaki dla Was!

Dobra, dobra (pocałujcie w pupę bobra), kończę już to melancholijno-nostalgiczne pitolenie. Zanim odpowiem (albo i nie odpowiem, jeszcze nie wiem) na pytanie postawione w tytule, przejdźmy może do tego co ze sławnym GPK (i w okół niego) wydarzyło się w ostatnich miesiącach.

Rozważania wypiszę w punktach, niby jak w e-mailach organizacyjnych. Na alfabet pojęć za mało, a we wszelką chronologię ze względu na wrodzone lenistwo bawić się nie zamierzam.

1. Frekwencja - znowu skoczyła do góry i to dość znacznie ;) Na starcie stanęła duża liczba nowych zawodników, co szczególnie cieszy. Aktualny rekord frekwencji wynosi już 921 osób, a w tym momencie na 1,5 tygodnia przed zawodami ilość zgłoszeń na Bieg Mikołajkowy sięgnęła 1095!


2. Godziny Startu, czyli zmiana, którą wprowadziliśmy. Moim zdaniem przy takiej liczbie zawodników jest jedynym słusznym rozwiązaniem!


3. Pogoda, która na Wielkim Otwarciu była rewelacyjna. Nie miała nic wspólnego z lirycznym November Rainem czy Szklaną Pogodą. Wiadomo, z każdym biegiem pogoda się będzie zmieniać, ale też taki urok naszej imprezy.

4. Sponsorzy VI edycji GPK ze strategicznym partnerem Salomonem na czele. Rozwijamy się i zainteresowanie imprezą rośnie.




Poniżej ścianka sponsorska zaprojektowana i wymyślona przez ciocię Lulu, dziękujemy i pozdrawiamy!


5. "pies Dyzio", czyli nasza kochana Lady. Niewątpliwie jest maskotką GPK i naszej sekcji. Lady pieeesku (cyt. Maja Garbacik), pamiętaj gdzie możesz wchodzić na Biegu Mikołajkowym, a gdzie nie!


6. pani Basia to kolejna barwna postać GPK (znana również jako Mikołajka, lub zdaniem Kaszowskiego "synowa Wojtka". Zawsze możemy liczyć na pozytywne słowo od posiadaczki Złotego Karnetu. Ahoj pani Basiu!







7. Majka Garbacik, która pobiła swój rekord życiowy na Tradycyjnej Piątce i osiągnęła trzeci czas wśród kobiet w historii. Hojra, hojra Maja!




Niemal dokładnie 5 lat temu (gdy był w jej wieku) tak po raz pierwszy finishował Michaś. Młody przystojniacha, nie ?



I tu następne rozważania: Jak ten czas szybko leci! Ale... z drugiej strony to niekoniecznie. Pomyśleć ile się w międzyczasie wydarzyło, ile było biegów na GPK, ile wzlotów i upadków, ile natchnień i ile dedykacji. Piękny czas!

8. Ada Biederman kobieta, która będzie startowała w VI GPK z numerem czwartym, jako druga zawodniczka w historii. Harry, jesteś legendą!



9. E-mailiki, które momentami owszem były prawie całym moim życiem xd Dzienna ilość sięgała dwudziestu paru.

Odpowiadanie na nie stawiamy jednak jako jeden z priorytetów w organizacji imprezy. Staramy się traktować każdego klienta, każdą sprawę indywidualnie. Takie działanie długofalowo ma pomóc w budowaniu marki.

10. Biuro zawodów! Z radością patrzyło się na ten team spirit w piątek przed zawodami. Szczególne pozdrowienia dla pani kierownik (mimo, że ostatnio podpadła dokładając mi kilka dodatkowych lat), która potrafi ogarnąć już naprawdę duże przedsięwzięcie!


11. Harmonogram, który przy takiej ilości osób można było naprawdę bezboleśnie ułożyć. Podziękowania dla wszystkich odcinkowych (Marcin, Paweł, Bartek, Marek, Włodzimierz, Ania, Ania, Bogusia, Grzesiek i Agnieszka) - jest ekipa, całego wolontariatu, ekipie naborowej z Górzanki, wszystkich członków sekcji, którzy poświęcili chwilę dla rozwoju imprezy. Dopiero się rozkręcamy, mamy jeszcze cztery biegi!



Reasumując, podsumowując, nie ma jeszcze czego podsumowywać! Przed nami cztery biegi i mnóstwo pracy!

Co do pytania z tytułu myślę, że ciężko jest na nie odpowiedzieć. Pracę przy GPK przyrównałbym raczej do pracy rzemieślniczej. Jest to bardziej odtwórcze (przynajmniej dla mnie) wykonywanie obowiązków, nie ma tej fantazji, która jest przy Wawel Cup.

Więc, niech to pytanie pozostanie pytaniem bez odpowiedzi, a może nawet pytaniem retorycznym (nie mylić jak niektórzy w pierwszej liceum z pytaniem erotycznym).
Na koniec element liryczno-liryczny, którego dawno nie było w blogaskowej twórczości:

liryczno (wiersz, którego tytuł sam w sobie nadaje się na tytuł blogaskowej notki) -



*Nie żebym reklamował TVPiS
liryczny -

""To człowiek swoją wyobraźnią stwarza bieguny – Himalaje i głębie oceanów. Ciągle jesteśmy dziećmi we wszechświecie. To co wydaje się niezmierzone dziś, staje się standardem w przyszłości. Jak trudno jest odepchnąć się od teraźniejszości, pochylić nad niezliczonymi możliwościami jakie daje nam życie. Jak trudno jest pokonać bariery świadomości, wyobraźni i uwikłania w codzienność. Świat nie robi sobie nic z naszych rozterek i cierpień, dał nam to co akurat miał pod ręka. I tylko od nas samych zależy wybór drogi i co chcemy robić z naszym życiem. Wszystko co możemy zrobić to żyć tak, żebyśmy potem nie musieli niczego żałować. Wygląda na to, ze świat tez nie wie dokąd iść i co robić, ale trwa, miota się i próbuje, nie ma celu ani początku ani końca. A my jesteśmy tylko jego częścią. Każdy z nas zawiera w sobie nieskończoność, wiec dlaczego nie spróbować. Istotą człowieka jest poznanie. Myślę, że łatwo jest dojść na biegun, wejść na górę jedna czy druga. Trudniej zrozumieć po co, dlaczego. Jest tylko droga, która trzeba iść. Nie ma sensu pytać dlaczego. Trzeba sobie postawić pytanie co dalej?

P.S. Warto pamietać, ze są na świcie takie pojęcia jak prawda, miłość i piękno. ~Marek Kamiński “Moje Bieguny”""

Ciężko powiedzieć czy powyższy cytat pasuje do notki, jednak przeglądając pewnego blogaska bardzo chwycił mnie za serce. Nie da się ukryć, że autor w filozofowaniu jest lepszy chyba nawet od samego Cycerona (czyli zadufanego w sobie dwudziestoletniego cwaniaka)!


Pozdrowionka dla wszystkich, już wkrótce "Jesień rzycia" i "road to Mordor"!

piątek, 3 listopada 2017

Ranking ligowy - aktualny stan

Godzina 1:30 w nocy, dziesiątki e-maili, na które jeszcze nie odpisałem, jakaś dziwna bezsenność i romantyczne (co ten Cyceron jest romantyczny!) nutki słuchane w Radio Złote Przeboje (tu lokowanie produktu, ale nie będę ukrywał, że jest to moja ulubiona stacja radiowa). Tak, to jest chyba odpowiedni moment na kolejną blogaskową notkę. Kompletna nieodpowiedzialność, co nie?

Zanim przejdę do analizy rankingu ligowego (bo o tym będzie kolejna notka), przedstawię krótkie zestawienie wejść na cycowego blogaska.

relacja z Mistrzostw Świata („Jednak pozytywnie?”) – 153 wyświetlenia

brązik z MP w biegach górskich i awans na WMRC („Eliminacje do JW… Nagroda pocieszenia”) – 144 wyświetlenia

sreberko z MP w ultralongu, po pamiętnej pogodni za pierwszym wózkiem „11 sekund – mało, czy dużo?” (pisane z błędem interpunkcyjnym jak teraz widzę) – 155 wyświetleń

vs

rozważanie o tym, że jestem słaby i gruby, ale żyje się fajnie „85kg na podium!” – 404 wyświetlenia

rozważania o męskiej elicie, dupie marynie bądź jak to KK powiedział: „Leczenie własnych kompleksów” „Ranking ligowy – stan na 1.09.2017” – 438 wyświetleń

Nietrudno zauważyć, że zwykły czytelnik ma w dupie jakieś tam średnie wyniki na ogólnopolskiej arenie. Nie to porywa tłumy! Zatem komercjalizując bloga odpowiadam na oczekiwania czytelników. (Mimo, że na rankingligowy@gmail.com wciąż brak żadnych e-maili w skrzynce.)

A więc i dwója bęc – do dzieła:

EKSTRAKLASA

1. Bartosz Pawlak – ranking zamrożony (kontuzja). Z Instagrama (tak Cyceron ma już Instagrama) można było dowiedzieć się, że Bartek zaczął już treningi. Życzymy powrotu do wysokiej formy i obrony rankingowych punktów w wiosennych, zagranicznych startach. ranking zamrożony

2. Wojciech Kowalski – Wojtkowi zabrakło na klasyku, zabrakło na nocnym, ale middle był pięknym zwieńczeniem sezonu i poza złotym medalem dał obronę drugiej lokaty w Rankingu Ligowym. 0

3. Rafał Podziński – Jesień była jego! Bez dwóch zdań! Do awansu na drugie miejsce zabrakło złota na middle’u, aby wspiąć się wyżej potrzebne są sukcesy zagraniczne, których w przyszłym sezonie Rafałowi życzymy. Na ranking nie ma wpływu wynik na „płaskiej dyszce”, mimo to autor blogaska pyta: Co się stało? +2

4. Piotr Parfianowicz – O wyższości biegów leśnych nad sprinterskimi rozpisywał się ostatnio w dość mocnych słowach w e-mailu do małopolskich sympatyków BnO pan Roman Trzmielewski. Ja z jego zdaniem się nie zgadzam, niech karawana jedzie dalej, będziemy robić swoje. Wracając do pozycji rankingowej Piotra tu wychodzi niestety słabość mojego rankingu. Jak porównać wyniki ze sprintu z lasem? Na sprintach Piotr jest absolutnie numerem jeden. Analizując jednak dwa najbardziej prestiżowe biegi leśne (middle, klasyk)  wysuwam wniosek, że to Rafał powinien wskoczyć na trzecie miejsce. Zobaczymy jak ta korespondencyjna rywalizacja będzie toczyła się w przyszłym sezonie. -1

5. Michał Olejnik – solidnie, ale bez truskaweczki na torcie, stąd spadek na ostatnie miejsce w ekstraklasie. W tym roku brakło „tego czegoś”. -1

I LIGA

6. Mateusz Wensław – dwa medale indywidualne i to na dwóch najbardziej prestiżowych dystansach dają Mateuszowi pozycję pole position w pierwszej lidze. Na razie w starciu młodość vs doświadczenie, doświadczenie górą. +1

7.  Krzysztof Rzeńca – niecodziennie pokonuje się Vojtecha Krala na klasyku, a nasz Krzyś to potrafi! Do tego dochodzi bardzo dobry występ na klasyku i niestety absencja w Piechowicach. Warto dodać, że nowa wybranka serca Krzyśka (być może w blasku jego chwały) zdobyła swój pierwszy indywidualny medal MP w życiu. Tutaj muszę gorąco ją pozdrowić, ucałować na odległość i… przeprosić. Bo nie wierzyłem, a błogosławieni, którzy uwierzyli… :( +1

8. Radosław Piotrowski – ciężkie stany gorączkowe wykluczyły Radosława z walki o medale na klasyku. Na nocnym i middle’u też brakło tej wisienki.  Ale już kończąc tą falę śmiechu, należy stwierdzić że to było niezłe otwarcie Radosława jeśli chodzi o walkę w elicie i miejsce w TOP8 jest w pełni zasłużone. Dużo zdrowia w przyszłym roku! -2

9. Mikołaj Dutkowski – tu będę aż tak złośliwy, że wkleję przyczynę, z powodu której Mikołaj nie jest jedno miejsce wyżej.


Wiemy jednak, że jest to tak ambitny gość, że on jeszcze kiedyś ten medal w pełnej stawce wyszarpie. Jestem tego więcej niż pewny! Tymczasem pozdrowienia i gratulacje za Mistrzostwo Wojska Polskiego (które jednak nie ma wpływu na ranking). 0

10. Krzysztof Wołowczyk – obronił wysokie miejsce w rankingu, „piątką na średnim”. Może gdyby nie dogonił jednego słabego grajka i nie walnął z nim dwóch błędów to cieszyłby się ze srebra? 0

11. Kuba Drągowski – regularność Kuby jest wręcz porążająca. Kolejne miejsca w TOP6 – klasyk, nocny; wygrana pierwsza zmiana sztafet i świetny występ w Czechach. Naciska na kolegów, którzy w rankingu są wyżej! ) 0

12. Marcin Richert – kolejny punkt dla doświadczenia. Nowość w rankingu i od razu 12. miejsce. Nie mogło być inaczej po 7. miejscu na średnim! NOWOŚĆ

13. Michał Kalata – Klasyk to nie był jego dzień, na średnim pobiegł już bardzo solidnie. Przeskoczył Alka, spadł za Marcina Richerta. 0

14. Aleksander Bernaciak – Po bardzo udanej zeszłej jesieni, Alek miał dużo rankingowych punktów do obrony. Nie przyjechał na MP-ki stąd spadek -2

15. Piotr Paszyński  - Kontuzja zamraża ranking, nie można na razie spaść, ani awansować z ligi. Życzymy dużo zdrowia! ranking zamrożony

16. Serhiy Babych – brak startów w Polsce od ostatniego zestawienia -1

II LIGA

17. Karol Galicz - Karol poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Złoto w drugiej lidze na klasyku i nocnym oraz blamaż na średnim. Najbardziej dzielny zawodnik, który startuje w bardzo wielu miejscach. Mam jednak wrażenie, że znów nie trafił ze szczytem formy na MP. -1

18. Tomasz Jurczyk – udane sztafety, dobry middle i mamy najbardziej spektakularny awans w obecnym zestawieniu! +4

19. Mariusz Pabich – kolejny awans – nocny ukończony, na średnim w drugiej lidze srebro. Wschodnie wojaże oddały formę. +1

20. Mateusz Dzioba - ranking zamrożony

21. Michał Garbacik – tu spadek, katastrofa na sztafetach (bo kogo tam interesuje, że jakaś gumeczka się ześlizgnęła, było lepiej założyć!), kontuzja na średnim. Wartym odnotowania jest jednak fakt, że tej jesieni na pojedynczych, regionalnych biegach pan Michał sprawdził czterech z pięciu Mistrzów Polski z M18-20 (Biederman, Kuca, Płóciennik i… Borgiel!), z Pryjmą nie było okazji się zmierzyć. Może będzie w przyszłym! -2

22. Adam Szmulkowski – jesienny brak startów w tak wyrównanej drugiej lidze powoduje spadek, aż o 4 pozycje! -4

23. Wojciech Dudek – Narzekałem, że mało Wojtka na zawodach i proszę! Pojawił się na średnim i to z bardzo dobrym wynikiem. W rankingu constans. 0

24. Robert Niewiedziała – kolejny rankingowy debiut. 14. miejsce na middle’u daje potencjał do wyższej lokaty w ogólnym rankingu. Na razie jednak za mało startów, zobaczymy jak będzie w kolejnym sezonie! NOWOŚĆ

25. Łukasz Charuba – powrót prezesa do solidnego biegania (nocny, średni)! Mamy taką nadzieję. Prezesi powinni się wspierać, także trzymam kciuki! 0

26. Dawid Stefański – znów nienajlepiej na sztafetach, dobrze z kolei na średnim.
Również nowość w rankingu. NOWOŚĆ

27. Łukasz Gryzio - Łukasz nie poszalał na sztafetach, ani tym bardziej na middle’u, stąd spadek w rankingu. Trzymam kciuki za ściganie w przyszłym sezonie. -6

28. Maciej Hewelt – Maciej nie poszalał na sztafetach, stąd spadek w rankingu. Powodzenia na nowej drodze życia i cytując hasztaga z fejsbuczka #CzasZnówZająćSięBieganiem. U Maćka niewątpliwie jest potencjał, nawet na pierwszą ligę. -6

29. Marek Skorupa – Marek na sztafetach zrobił swoje, ale zabrakło tego błysku i jakiegoś startu potwierdzającego przyzwoity wynik. -5

30. Tadeusz Piłkowski – brak startów w kraju, z pozdrowieniami dla Tadeusza solidna pozycja w TOP30. -4

To tyle. Ranking wzbudza dość spore zainteresowanie. Padły propozycje stworzenia III i IV ligi (to może w zimie się uda) oraz rankingu sportidentowców, kartografów czy budowniczych tras (tego typu zestawienia sobie odpuszczę). Wszystkim przypominam, że głównym celem tego rankingu jest dobra zabawa. Także mam nadzieję, że nikt zbyt ambicjonalnie swojej pozycji nie potraktuje ;) Rzucajcie kometki, piszcie e-maile i szykujcie formę na przyszły sezon! Niech żyje bal...!

...bo przecież życie to bal jest nad bale!