środa, 17 października 2018

MP klasyk&sztafety - podsumowanie bukmacherki

Czas mija szybko, to już końcówka podsumowań (przedostatnia runda typowania), kto okaże się najlepszy? Najlepiej odpowiedzieć znanym kiedyś w moim życiu sformułowaniem "zobaczymy"!

klasyk

Na klasyku ponownie zwyciężali faworyci. Wśród osiemnastek najlepsi byli Rzeńca i Biederman. W męskiej elicie triumfował niesamowity Wojtek, z grubo ponad dziesięciominutową przewagą wśród kobiet wygrała Ola. "Las zweryfikował" również mocniejszą formę Karola niż Łukasza. Tylko Kasi Bugaj w TOP6 żal...


sztafety   

W sztafetach dość niespodziewanie zwyciężył Śląsk (równe biegi Mikołaja i Alka oraz "zupełnie z innej ligi" Wojtka). Kurs na Orientusia spowodowany był tym, że "łykam jak pelikan", jakkolwiek zestawienie Wołowczyk&Parfianowicz dawało większe szanse niż Bernaciak&Kowalski. Chapeau bas Panowie! W K18 (Wawel) i w K16 (Orientuś) bez niespodzianek, długo pachniało niespodzianką w rywalizacji "kto pierwszy na widokowym", ostatecznie Mikołaj wyprzedził jednak dużo starszego kolegę. To była ciekawa rywalizacja i (powtórzę raz jeszcze) świetnie zorganizowane zawody!


wyniki typowania
       
M.Krawczyński 100*1,5*1,7*1,7*1,3*1,7*1,1=1053,84pkt (zarobek 953,84pkt)
F.Pryjma -100pkt
M.Krzysztyński -100pkt

Jak widać, w całej zabawie najbardziej stratny jest bukmacher. Orientacja jest zbyt przewidywalna, a kursy "na pewniaczki" zbyt wysokie. Gratulacje dla Mikołaja za udaną taśmę!

1. T.Tkaczuk 1077,38$/pkt
2. M.Krawczyński 853,84$/pkt
2. M.Krzysztyński 649,66$/pkt
3. F.Pryjma 164,48$/pkt
4. M.Garbacik 100$/pkt
5. P.Rzeńca 50$/pkt
6. B.Mazan -100$/pkt
 . K.Kuca -100$/pkt
 . M.Listek -100$/pkt
 . M.Hewelt  -100$/pkt
11. J.Bednarski -200$/pkt
  . K.Galicz -200$/pkt
13. R.Podziński -300$/pkt
14. bukmacher -1795,36$/pkt

wtorek, 16 października 2018

KMP II runda - podsumowanie typowania

Czas na drugą rundę Klubowych Mistrzostw Polski, czyli czas i weekend który będę wspominał z dużym sentymentem. Wróćmy jednak do głównego tematu tej serii wpisów, czyli samych zakładów bukmacherskich. (Do sentymentów przejdziemy później.)

sprint nocny 

Wyniki na sprincie nocnym były dość przewidywalne. Nie zawiodło trio Parfianowicz&Stankiewicz&Głowacz, Piotrek Rzeńca i Marcin Biederman potwierdzili prymat w swoich kategoriach, tylko ilość NKLi w M21 wymknęła się poza oczekiwania bukmachera. 

Na dziesiątym miejscu w M21 (czyli na niemal samym szczycie II ligi) mimo dość przeciętnego biegu zmagania ukończył Michał Garbacik - cenne punkty do rankingu ligowego, którego upragniona przez czytelników (hehe) publikacja nastąpi wkrótce.


middle   

Bieg średniodystansowy rozegrany został w bardzo wymagającym terenie pociętym jarami, z bujną, zróżnicowaną roślinnością. Nie zawiódł Staś Kurzyp, Marcin Richert czy Robert Niewiedziała. Świetnie w M18 wypadł Kuba Kijak, a pierwsze podium w elicie (w takim terenie!) uzyskała Kasia Ślusarczyk. W pojedynku Lubkiewicz vs Garbacik, lepszy okazał się ten pierwszy. No cóż, to tylko bukiet zwykłych róż...


sztafeta klubowa   

W sztafecie klubowej zgodnie z oczekiwaniami zwyciężył Orientuś. Stosowana przez Orientuś i Śląsk taktyka "Spadającego Liścia" okazała się skuteczniejsza niż zastosowana przez Wawel taktyka "All in". Przestawienie drugiego i siódmego zawodnika być może dałoby nam realną szansę walki o zwycięstwo, ale teraz gdybać każdy jeden może. Mój bieg nocny był niemal idealny..., do połowy :D


zakład ogólny

I nadszedł czas na zakład ogólny, który co prawda nie był niczyim przedmiotem typowania, jednak nie da się ukryć, że jego rozstrzygnięcie dostarczyło ogromną dawkę radości i satysfakcji. Po tym jak zakończyłem walkę o awans do bram raju [tak to już jest, że naprawdę czasem warto wywiesić białą flagę], to właśnie takie zawody jak MP w sztafetach, sztafeta klubowa, czy klasyfikacja KMP należą do głównych celów sportowych.  

"Wyczekane smakuje najlepiej, nie Kasia?" I ten tytuł taki właśnie jest, jest wyczekany, wypracowany, wymarzony... 



wyniki typowania

F.Pryjma 100*1,6*1,4*1,4*1,2*1,5=564,48pkt (zarobek 464,48pkt)             
P.Rzeńca 100*1,5=150 (zarobek 50pkt)
J.Bednarski -100pkt

I tak się stało, że Stasiu Kurzyp pozbawił bukmachera kolejnych środków! Następne straty!

1. T.Tkaczuk 1077,38$/pkt
2. M.Krzysztyński 749,66$/pkt
3. F.Pryjma 264,48$/pkt
4. M.Garbacik 100$/pkt
5. P.Rzeńca 50$/pkt
6. B.Mazan -100$/pkt
 . K.Kuca -100$/pkt
 . M.Listek -100$/pkt
 . M.Hewelt  -100$/pkt
 . M.Krawczyński -100$/pkt
11. J.Bednarski -200$/pkt
  . K.Galicz -200$/pkt
13. R.Podziński -300$/pkt
14. bukmacher -1041,52$/pkt

sobota, 13 października 2018

Sprinterskie Typowanie - podsumowanie

Trochę czasu minęło od ostatniego podsumowania (jak i od samego Sprinterskiego Typowania), czas nadrobić zaległości - mimo że cholernie nie lubię tego sformułowania!

Wyniki sztafet (poza rezultatami UNTSu i Orientusia w S21) nie przyniosły wielu niespodzianek. Rywalizacja dwóch młodych zawodniczek z S21 przyniosła dwusekundowe zwycięstwo młodszej z nich i od razu pozbawiła możliwości zarobku Rafała Podzińskiego.


Bieg indywidualny był prawdziwym świętem polskiej orientacji - nie zabrakło wymagających tras, świetnego widowiska i... dwóch pięknych gównoburz na grupie Orientacja Sportowa! Dzięki organizatorom mieliśmy wszystko co w BnO lubimy najbardziej xD (A tak już zupełnie na serio, to gratuluję świetnie zorganizowanych zawodów.) Sportowo faworyci elity (M21, K21) nie zawiedli, na pierwsze miejsce w K18 wskoczyła Maja Garbacik, a bratobójczy pojedynek w M18 minimalnie wygrał Bartłomiej Ogdowski. W kategorii zaskoczeń należy rozpatrywać zwycięstwo w pojedynku pani Teresy Bugaj oraz przede wszystkim zgodność z przepisami trasy w M21.


I zakład specjalny, na który co prawda nikt nie postawił, ale po którego wypełnieniu mogę uczciwie powiedzieć - Dreams come true!


Wyniki Sprinterskiego Typowania

T.Tkaczuk 50*1,7*1,7*1,7=245,65 (zarobek 145,65pkt)
R.Podziński -100pkt
J.Bednarski -100pkt

Tym razem bukmacher minimalnie "zarobił" - 54,35pkt, na prowadzeniu umocnił się Tomek Tkaczuk!

1. T.Tkaczuk 1077,38$/pkt
2. M.Krzysztyński 749,66$/pkt
3. M.Garbacik 100$/pkt
4. B.Mazan -100$/pkt
 . K.Kuca -100$/pkt
 . M.Listek -100$/pkt
 . M.Hewelt  -100$/pkt
 . M.Krawczyński -100$/pkt
 . J.Bednarski -100$/pkt
10. K.Galicz -200$/pkt
 . F.Pryjma -200$/pkt
12. R.Podziński -300$/pkt
13. bukmacher -627,04$/pkt

czwartek, 11 października 2018

#BiegamdlaWiktorii

Czas na przedstawienie kolejnej inicjatywy, w której mam przyjemność uczestniczyć/którą mam przyjemność tworzyć. Dla wiernych fanów blogaska (oraz dla tych, którzy lubią tworzyć z niego screeny, opatrując je komentarzami "Jak to bardzo Garbacik nie ma życia" :D - stare dobre czasy się przypomniały), będzie to przedstawienie odskoczni od Kraków City Race i Grand Prix Krakowa w Biegach Górskich, czyli to czym wspomniany już wcześniej Garbacik się zajmuje.

Ktoś kiedyś powiedział "nieważne co robisz, ważne z kim" - cytatów na tym blogasku znajdziecie sporo, więc nie będę się silił na autora. Podczas dość intensywnego okresu wakacyjnego, gdzie planowałem Co? Gdzie? i Kiedy? chcę robić, narodził się pomysł dołączenia do akcji Piotra (tak tego od I Can Be Your Hero Baby)! W tym wypadku można powiedzieć, że zarówno osoba "z którą będę to robić", jak i cel są godne uwagi! Zatem, do dzieła!

Piotrek wymyślił sposób, jak połączyć przyjemne z pożytecznym. W zeszłym roku zaczął intensywnie biegać i przebiegł swój pierwszy półmaraton, w tym roku postanowił przebiec całą Koronę i zorganizować zbiórkę pieniędzy dla chorej dziewczynki. Jak sam napisał "Kwestią filozoficzną jest rozważenie dlaczego jedni rodzą się zdrowi, a inni z problemami, natomiast pewne jest, że wszyscy zostaliśmy wyposażenie w empatię, po to aby pomagać innym, którzy nie mieli tyle szczęścia co my." - jak ja lubię takich filozofów. Piotr zorganizował zrzutkę, akcję, pozyskał sponsora.

Nadszedł czas na finał jego akcji, czyli na 5. PZU Półmaraton Królewski. Postanowiłem pomóc Piotrowi w organizacji finałowej akcji. W ten sposób stworzyliśmy team złożony z 9 zawodników, który pobiegnie dla Wiktorii! Koszulki gotowe, fanpage hula, kibice na trasie umówieni. Czas zrobić to, razem!


Do Was czytelników tego blogaska (tym, którzy go lubią, czytają i cenią czas który poświęcam na realizowanie się w pisaniu) tym razem raz ja mam dwie prośby:

- o polubienie fanpage'a #BiegamdlaWiktorii - pomoże nam to zwiększyć zasięgi i dotrzeć z akcją do większej liczby osób.

- oraz o wpłatę nawet drobnej kwoty na rzecz leczenia Wiktorii 


Dziękuję Wam!

I tym razem kawałek, który był już przytoczony na tym blogasku, tym razem w lepszym wykonaniu! Wiktorio, chcemy być Twoimi bohaterami!


środa, 10 października 2018

środa, 26 września 2018

Chociaż wie, że chciałem przeżyć z nim swój pierwszy raz!

Zanim przejdziemy to meritum cyceronowej notki, przytoczę krótki dialog ze starszym z moich szwagrów przed nocną zmianą na KMP:

-To już mój ostatni bieg w pierwszej sztafecie, oficjalnie "kończę karierę"*.
-To kto nam będzie opisywał relację bezpośrednio z lasu?

Takie wstawki od czytelników pobudzają do działania, więc (i dwója bęc) muszę napisać kolejną notkę. Z tym "muszę" to oczywiście stukrotny żart - chcę ;) Gdybym tylko mógł to całe życie bawiłbym się językiem! Pisanie, opowiadanie sucharków do mikrofonu, tworzenie nowych rzeczy, poznawanie ludzi, zdobywanie świata - można by długo wymieniać, wróćmy do MP!

Tym razem notkę ze sztafet zaczniemy od kawałka muzycznego, Klasyk przez duże G. 


Znów jesteśmy w lesie, czas na relację z pierwszej zmiany! Jak wiemy, pierwsza zmiana to coś co tygryski lubią najbardziej. Tym razem średnio przygotowany, z ostatniego rzędu, ruszyłem tak jak trzeba - czyli bardzo mocno. Plan był prosty - pewnie nawigować i trzymać pierwszy tramwaj, ile tylko będzie się dało. Jak się okazało po pierwszym rozbiciu pierwszy tramwaj to raczej stary Konstal z dwoma wagonami, a nie Bombardier czy Lajkonik. Biegłem sam, na plecach (już wcześniej wspomnianego) szwagra. Swoją drogą, powrócił tu pewny poetycki archetyp. Garbacik w pogoni za Radziem, na plecach bądź co bądź trochę lżejszego kolegi - ten motyw w historii powtarzał się nieraz. Wracając już do samego biegu, to przez chwilę miło mi się zrobiło jak pomyślałem co leci TERAZ na telebimie i że na pewno wywołało to spory entuzjazm w gronie przyjaciół.


Podczas przebiegu na moją szóstkę (na mapie piątka) wiedziałem już, że ten stan szczęśliwości nie potrwa długo. Rywal biegł za szybko (a raczej ja zacząłem po prostu słabnąć, bo nie zapominajmy, że jestem cienkim plackiem :D). Na siódemkę największy błąd na trasie, brak kontroli kierunku i sugerowanie się innymi zawodnikami. Wszystko było jednak under control, więc do rubryki po prawej stronie opisów kiedyś dopisałbym 25''. Teraz oczywiście tego już się nie robi ;)


Kolejny moment warty uchwycenia to spotkanie z pierwszym większym tramwajem i motywacyjne "Garbaty trzymaj" od Gajka ;) Dzięki!


Dalsza część trasy raczej bezproblemowo, tramwaj mocno rozbił się na jedenastce (mojej dwunastce). Panowie przejechali mnie na chyba jednak krótszym rozbiciu. Mały błąd pojawił się na PK15 (przyjmujemy nomenklaturę mapową), jak Mikołaj stwierdził po biegu "ta ścianka była jakaś dziwna" - też miałem takie wrażenie. Podczas "podbiegu" na punkt telewizyjny miałem okazję spacerować koło Janka Bednarskiego. Jakże fajnie byłoby mieć tyle sił i lat co on!


Na koniec jeszcze błąd polegający na zmianie wariantu i wyborze tego gorszego. Około 20'' błędu pana Cycerona. Wynik finalny jednak więcej niż zadowalający, 6. miejsce - tuż za Śląskiem i UNTSem, a przed Orientusiem. Dalej pozostało trzymać kciuki za kolegów i czekać na ten pierwszy raz!


Niestety jak to się mówi: "nie tym razem", "może za rok", "już za cztery lata", "sralis mazgalis" itp. Ogromne gratulacje dla Panów z Paulinum. Widać, że tworzą świetny zespół i zasłużyli na swój pierwszy raz**. Wsparcie w zespole i wzajemne zaangażowanie jest bardzo ważne. Chciałbym podziękować za nie również moim kolegom i pozostaje powiedzieć "Może za rok". To co wyczekane smakuje najlepiej, zatem czekajmy dalej :D

Chapeau bas również dla Śląska. Golden team powrócił!

To był pełen emocji weekend i świetnie zorganizowane zawody. Dziękuję towarzyszom za wspólnie spędzony czas, a organizatorom gratuluję perfekcji w wielu aspektach (i osobiście podziwiam za taki rozmach przy zawodach tej skali). 

I kawałek na koniec notki (kiedyś on już pewnie tu był, bo na wiosnę 2016 mialem na niego straszną fazę). Ten Jeden Raz zapewne kiedyś nadejdzie, a największy fun jest z "gonienia za marchewką". Do zobaczenia na kolejnych Mistrzostwach, już w 2019 roku!


*"Kariery kończyć" oczywiście jeszcze nie zamierzam.
**Tak mi się wydaje, że nikt z tej trójki jeszcze na podium elity nie stał. (Jeśli się mylę, proszę o sprostowanie.)