środa, 19 czerwca 2013

Zapraszamy!

Puchar Wawelu 2013

Szykuje się wspaniała impreza w wakacje. Pięć dni ścigania w ciekawym terenie. Jak nam uda się zorganizować zawody? Sprawdź sam i przyjedź!

wtorek, 18 czerwca 2013

Mistrzostwa Polski - Zamość

Wracając do głównej tematyki bloga postaram się w kilku słowach streścić co było według mnie dobrego w organizacji Mistrzostw Polski.
Ostatnio w internecie ukazała się fala krytyki (niewątpliwie słusznej) dotyczących niektórych aspektów organizacji Mistrzostw Polski. Ja nie będę się jednak skupiał na decyzjach sędziego po sprincie, niedokładnie wykonanej mapie czy klasyfikacji w kategorii M16. Postaram się wyłuskać to co było dobre :)
Zacznijmy od dystansu sprinterskiego. Na pewno lokalizacja mety była dobrym pomysłem. Zamojska starówka idealnie nadaje się na takie miejsce, między innymi dlatego, że wielu przypadkowych ludzi dodatkowo może usłyszeć o biegu na orientację. Same trasy w wielu kategoriach też były ciekawe, a rozwiązanie ze strefą na stadionie bardzo ułatwiło pracę startu. 
Na biegu średniodystansowym zawodnicy musieli zmagać się z trudnym terenem. Lokalizacja centrum zawodów również była bardzo korzystna. Zawodnicy mogli poruszać się wzdłuż stoku dopingując swoich kolegów i koleżanki. Mi osobiście podobała się zmiana położenia mety po biegu średniodystansowym. W sobotę zawodnicy końcówkę pokonywali w dół, a na sztafetach musieli się ścigać pod górę. Dzięki temu mieliśmy okazję oglądać kilka ciekawych rywalizacji między innymi w kategorii MJM, gdzie o złotym medalu zadecydowała bezpośrednia walka.


Niewątpliwie to co było dobre na tych Mistrzostwach nie powinno przesłaniać wszystkich tak kluczowych niedociągnięć, jednak moim zdaniem zawsze trzeba szukać jakiś pozytywów (nie zapominając o błędach), aby później mogło być lepiej.

czwartek, 13 czerwca 2013

Spowiedź cz. II


Zamiast kontynuować w miarę równy bieg, w moim wypadku zaczął się "bieg rwany". Punkt 11 zaliczony bez specjalnego pomysłu - "na chybił trafił", jeszcze większy błąd zrobiłem na "dwunastkę". Nie wziąłem pod uwagę, tego że wychodząc znajdowałem się wyżej i atakowałem punkt za wysoko. Na kolejnych punktach poza drobnym wahnięciem na PK 14 obyło się bez problemów.



1 Wołowczyk K  22.44/5   24.15/4   26.46/4   28.08/4   29.21/4
               4.36/22   1.31/17   2.31/4    1.22/12   1.13/3
2 Rzeńca K     21.21/2   23.45/2   25.46/2   27.01/2   28.21/1*
               2.25/1*   2.24/25   2.01/1*   1.15/8    1.20/4
3 Piotrowski R  21.55/4   22.46/1*  25.31/1*  26.49/1*  29.18/3
                3.25/8    0.51/1*   2.45/8    1.18/9    2.29/23
4 Garbacik M      21.51/3   24.12/3   26.14/3   27.22/3   28.32/2
                  3.21/7    2.21/23   2.02/2    1.08/2    1.10/1*
5 Podsiadły M    21.11/1*  24.56/6   29.35/8   30.48/8   32.00/8
                  2.42/3    3.45/30   4.39/24   1.13/5    1.12/2 



   Na tym etapie trasy zostało +- 7 minut do mety; miałem 12 sekund straty do wymarzonego złota. Biegnąc na kolejny punkt pojawiły się dwie niebezpieczne myśli: "Chyba jest dobrze" i "Już tak blisko mety". Niestety tym razem okazały się zabójcze. Chyba jeszcze mam za słabą głowę, potrzeba dużych umiejętności psychicznych by móc od razu odrzucić takie myśli. Skończyło się to bardzo słabo. Biegnąc z dogonionym Bartkiem Szurygą totalnie straciłem koncepcję gdzie jestem, zacząłem latać za nim jak debil. Straciłem około 3,5 minut i szanse na złoto...


 1 Wołowczyk K 32.05/1*  33.04/1*  34.45/1*  35.14/1*  35.52/1* 36.27/1*  36.43/1* 
               2.44/1*   0.59/15   1.41/4    0.29/4    0.38/6   0.35/2    0.16/1* 
 
2 Rzeńca K     32.22/2   33.09/2   35.06/2   35.36/2   36.10/2 36.45/2   37.01/2 
               4.01/15   0.47/2    1.57/15   0.30/5    0.34/1* 0.35/2    0.16/1* 
 
3 Piotrowski R 33.04/3   34.00/3   35.43/3   36.13/3   36.50/3 37.30/3   37.49/3
               3.46/13   0.56/12   1.43/7    0.30/5    0.37/4  0.40/9    0.19/15  
 
4 Garbacik M   34.35/4   35.17/4   36.42/4   37.09/4   37.45/4 38.25/4   38.42/4
               6.03/29   0.42/1*   1.25/1*   0.27/1*   0.36/2  0.40/9    0.17/5
 
5 Podsiadły M   35.45/6   36.34/6   38.13/6   38.44/6   39.24/6 40.06/5   40.27/5
                3.45/12   0.49/3    1.39/2    0.31/9    0.40/11 0.42/14   0.21/24 
 
Podsumowując najważniejszy bieg sezonu okazał się konkretną klapą. Przygotowanie
kondycyjne było ok, co pokazują 6 wygranych przebiegów i 4 ukończone na 2. miejscu.
Przygotowanie techniczne i psychiczne było wystarczające na pół trasy.
 
WNIOSKI! 
W życiu zawsze ważne są wnioski. Być może jeszcze nie była właściwa pora, abym
odniósł swój upragniony sukces, należy dalej wykonywać solidną pracę, aby 29 IX
wykonać wszystko dobrze od początku do końca trasy.  
-Bieg trwa do końca nie do piętnastego punktu.
-Nie wolno dekoncentrować się innymi, biegniesz sam.
Przede mną jeszcze 1,5 tygodnia roztrenowania i rozpoczynam operację 29 IX.

P.S.
Tomek damy radę, bo wszystko zależy od nas :)



Nadszedł czas na spowiedź... cz.I

W tym poście na moment odejdę od tematyki bloga, jaką jest organizacja zawodów, do tego jeszcze wkrótce wrócę. Chciałbym się skupić na dokładnej analizie jednego ze startów. Błędy, znalezienie ich przyczyn i wnioski mogą pomóc mi uniknięciu w przyszłości tego typu biegów.
Zacznijmy od początku. Bieg na dystansie średnim był dla mnie najważniejszym startem w tej części sezonu. Teren zawodów, w którym przyszło nam się ścigać był dla mnie wymarzony. Porządne przygotowanie fizyczne, techniczne i PSYCHICZNE miało sprawić, że to będzie mój dzień.
Rozgrzewka przebiegła spokojnie, przygotowanie do startu wyglądało dokładnie tak jak za każdym razem. W początkowej części trasy teren nie zawierał dużej ilości jarów. Było to kilka przebiegów, na których nie można było wygrać zawodów, ale na pewno można było je przegrać. Wiedziałem, że warto pobiec tą część spokojniej, ponieważ wiedziałem, że "na pewno zdążę się jeszcze dzisiaj zmęczyć". Niestety nie do końca płynnie udało mi się ją przebiec, ale ustrzegłem się większych błędów.
1 Wołowczyk Krzysztof  1.05/1*   1.54/1*   3.08/1*   4.19/1*   5.44/1*   6.21/1*
1.05/1*   0.49/1*   1.14/10   1.11/2    1.25/6    0.37/10
2 Rzeńca Krzysztof     1.57/20   2.55/14   3.59/9    5.13/7    7.48/12   8.28/11
1.57/20   0.58/4    1.04/7    1.14/3    2.35/24   0.40/15
3 Piotrowski Radosław  1.16/6    2.16/3    3.18/2    4.42/3    6.06/4    6.46/4                          1.16/6    1.00/6    1.02/4    1.24/10   1.24/5    0.40/15
4 Garbacik Michał      1.20/7    2.26/6    3.29/4    4.54/5    6.37/6    7.11/6                          1.20/7    1.06/9    1.03/5    1.25/11   1.43/12   0.34/3
5 Podsiadły Mateusz    1.13/4    2.03/2    3.33/5    4.42/3    5.59/3    6.30/2                         1.13/4    0.50/2    1.30/22   1.09/1*   1.17/1*   0.31/1*

Trasa podczas kolejnych przebiegów prowadziła już po jarach. Moja koncentracja wciąż była na wysokim poziomie, co pozwalało nie popełniać błędów i zwiększyć tempo biegu.


1 Wołowczyk Krzysztof              8.56/1*  9.52/1*   12.03/1*
                                                      2.35/1*   0.56/6    2.11/9
2 Rzeńca Krzysztof                     11.42/10  12.33/10  14.26/9 
                                                       3.14/10   0.51/2    1.53/1*
3 Piotrowski Radosław                 9.45/3   11.35/6   13.31/6
                                                        2.59/4    1.50/31   1.56/5
4 Garbacik Michał                        9.59/4   10.45/3   12.38/3
                                                        2.48/2    0.46/1*   1.53/1*
5 Podsiadły Mateusz                     9.23/2   10.23/2   12.16/2
                                                        2.53/3    1.00/9    1.53/1*
Lecz zamiast kontynuować w miarę bezbłędny bieg zacząłem łapać chwile dekoncentracji. Podczas kolejnego przebiegu po raz pierwszy przyszła mi do głowy bardzo niebezpieczna myśl "Chyba jest dobrze". Postarałem się ją jak najszybciej odrzucić, ale sam przebieg i tak był źle zrealizowany, w dodatku miałem problemy na wejściu.